Witajcie;
u nas deszczowo i zimno, typowa szaruga jesienna się zrobiła.
Natalko 10000000000000000 lat szczęścia!
Vive z tych podanych Filip. Maksymilian za długie, Kuba zbyt oklepane
Marzycielko ja od tygodnia już walczę z rozkręcaniem własnej firmy, ale do tej pory dzień wygladał tak:
nad ranem wbiegające z radością dziecię kończyło błogi sen.
Śniadanko, zabawa, zmywanie, parnie, zabawa, rozwieszanie prania, spacer + zakupy (jeśli pogoda pozawalała),
Iggy spał, ja robiłam obiad, jak się dało to siadałam do kompa, obiadek, potem bajka, zabawa, zmywanie itd.
Szału nie było, łapałam już jakieś stany depresyjne czasem. Najgorsze to, że mało znajomych na miejscu, więc brak ludzi tez doskwierał czasem.
Marzycielko nie dołuj się, myślę, że każda z nas nie ma łatwo.