Czesc Kobitki. Na szczescie nie zatrzymali nas w szpitalu. W sobote mial akurat dyzur moj powiedzmy przyszywany wujek, wiec pojechalam z mama i od razu powiedzial, ze nie bedziemy lezec, zrobimy tylko wszystkie badania i pojdziemy na przepustke i bedziemy przyjezdzac rano i wieczorem na zastrzyk. W niedziele bardzo niemila pani ordynator byla mega niezdowolona, ze nie lezymy, ale dala nam wybor, wiec wiadomo jak masz wybor lezec w szpitalu a byc w domu to oczywiste ze wybierasz opcje druga. Po Zuzi nie widac juz oznak choroby, w sumie to juz w sobote po poludniu siusiala normalnie i wyniki byly duzo lepsze niz rano, wiec dziwne jest, ze samo jej przeszlo. Usg, wszelkie badania nic nie wykazaly, z jednej strony dobrze, ale z drugiej nie wiadomo co bylo przyczyna tego nawrotu. Wymeczyli moja mala kuleczke, 2 razy ja cewnikowali, kluli, w raczce ma wenflon, ale dzielnie to znosi. Taka jestem wymeczona przez to wszystko, rano Filipa do przedszkola, pozniej do szpitala, siedzimy ponad 3 godziny az kroplowka zleci, pozniej znowu po Filipa. I wieczorem powtorka. Trzeba by sie zabrac za sprzatanie, ale jakos na nic sily nie mam. I mam nadzieje, ze Zuzia nic z tego szpitala nie przywlecze na same swieta
Madzienko, Zapominajko zdrowka

Zapominajko a jak Igorek?
Myszqo udanej zabawy. Na pewno bedzie fajnie, bo czesto tak jest, ze jak sie nie chce isc to pozniej jest fajnie.
My na Sylwestra chyba tez w domu. Niby moglibysmy gdzies isc, bo tesciowie w tym roku wyjatkowo w domu z powodu zaloby, ale nie ma z kim, bo nasi najlepsi przyjaciele spodziewaja sie dzidziusia na dniach, wiec wiadomo nic nie planuja.