aj współczuje tych choróbsk...myśmy w zeszłym tygodniu przerabiali...tzn mnie jakoś ominęło,ale reszta....sajgon normalnie, jak w szpitalu
moje dziecie od poniedziałku siedzi u mojej mamy

miał wrócić w środę bo w czwartek miał bal karnawałowy ale pierdziuch nie chciał wracać

i wraca dopiero jutro , bo gdyby nie to,że tatuś ma jutro imprezę urodzinową to nie wiem czy by się zdecydował

moja mama mieszka w domku...on kiedy chce to mama z nim idzie na sanki, spacer i takie tam...jej to na rękę bo tak to się nudzi...a Alex przeszczęśliwy...nie wiem tylko jak się pozbiera w poniedziałek i pójdzie do przedszkola
Chłop był na rozmowie w sprawie pracy w środę w dobrej firmie, ale niestety póki co nie zadzwonili i raczej już musztarda po obiedzie

szkoda...
Była u mnie koleżanka na piwku. Czekam teraz na mężowego ale nie wiem kiedy ściągnie bo poszedł do kolegi na piwko

a ja biedna sama
co by tutaj jeszcze Wam nadziergać....
