• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Moja przyjaciółka miała rodzić tak samo jak ja w grudniu ale poroniła. Poroniła drugą ciążę mimo wszystko udało im się i miała urodzić w lutym dziewczynkę.
Pisała wczoraj do mnie, że dziecko się nie rusza - wysłałam ją na pogotowie.
Dziś jest w szpitalu czeka na poród bo dziecko nie żyje.
Nie wiem co mam jej powiedzieć.
Sama jestem załamana.
 
reklama
wiolcia to jest straszne po prostu:-(

też nie wiem co można by takiej kobiecie powiedzieć, to jakaś trauma,

ani powiedzieć, że będzie dobrze, że nast razem się uda, bo normalnie nie wypada, jakiś koszmar przeżyć coś takiego:-(
 
Nie wiem Wiolcia, co mozna powiedzieć w takiej sytuacji. Chyba najlepsza będzie po prostu Twoja obecność. Pamiętam, że mnie po poronieniu najbardziej na duchu podnosiło, jesli ktoś ze mną był i rozmawiał o "deperelach". Taka strata jest bolesna, ale trzeba się z niej podnieść. Moja sąsiadka przezyła podobną sytuację. W grudniu zachorowała, miała bardzo wysoką temperaturę i urodziła martwe dziecko (była już w 8 miesiącu). Po kilku miesiącach poroniła. Teraz szczęśliwie znowu jest w ciąży. Powoli wszystko się jej ukłąda. Dlatego nie można się załamywać. Chociaż podejrzewam, że ta historia teraz wręcz rozdrażni Twoją koleżankę, to później będzie dla niej pocieszeniem.
 
Moja przyjaciółka miała rodzić tak samo jak ja w grudniu ale poroniła. Poroniła drugą ciążę mimo wszystko udało im się i miała urodzić w lutym dziewczynkę.
Pisała wczoraj do mnie, że dziecko się nie rusza - wysłałam ją na pogotowie.
Dziś jest w szpitalu czeka na poród bo dziecko nie żyje.
Nie wiem co mam jej powiedzieć.
Sama jestem załamana.


I ja się pytam gdzie jest Bóg??!!!!!!!!!!!!!
Ja pierdziu......siedzę i ryczę.......straszne rzeczy:(((((

Pytanie mam co z Salomii? miała chyba wizytę na wczoraj przełożoną z piątku.Odzywała się?
 
Wiolcia to jest takie przykre. Jak to sie mówi: ci co chcą mieć dziecko nie mogą, a ci co nie chcę to mają i to największe pijaczki i ćpunki. To straszne,ze ludzie przechodza takie tragedie. :hmm:
 
wiolcia to jest straszne. ciary mnie takie przeszły, że masakra. zaraz chyba postukam w mój brzuszek, żeby mały dał o sobie znać bo od razu się denerwuje jak to czytam.
ciężko komuś takiemu cokolwiek powiedzieć. co innego jak by to była pierwsza ciąża to jest zawsze pocieszenie, że następnym razem będzie lepiej, ale skoro już kolejny raz to taki tekst w ogóle nie wchodzi w grę. tak jak dziewczyny pisały - najważniejsze to chyba przy niej być i wspierać tylko i wyłącznie duchowo bo żadne słowa nic tu nie pomogą. to jest po prostu okropne. mam nadzieję, że jej się w końcu uda. choć nie wątpię, że jest teraz strasznie załamana. na jej miejscu chyba bym spróbowała jeszcze raz i się położyła na całe 9 miechów do szpitala, żeby być non stop podłączoną do sprzętów i wiedzieć co się dzieje... okropieństwo/
 
To naprawdę okropne,chyba najgorsze co może spotkać kobiete,stracić maluszka. Moja koleżanka po stracie jednodniowego Igorka znikneła z życia innych na cały rok. Jak po roku z nią rozmawiałam to nadal była smutna i rozżalona ale chociaż wychodzić zaczynała do ludzi. Też z mężem starała się pięć lat więc to chyba tym bardziej bolało,teraz jeżdzi na grób Igorka codziennie i jeśli nie wiadomo gdzie jest to właśnie tam. To smutne i niesprawiedliwe.
Dlatego wam kochane i sobie życzę zdrowych maluszków:-)









 
reklama
Wiolcia jak zrozumiałam to było trzecie poronienie. Dziwne,że lekarz wcześniej o tym nie pomyślał,żeby monitorować ciążę. Przecież po jednej nieudanej ciąży następna należy do zagrożonej nawet jak wszystko jest w porządku. Mogłabym tu opowiedzieć pewna historię. W rodzinie mojego chłopaka była taka sytuacja,ze pewne małżeństwo starało się o dziecko 15 lat. W końcu sie udało,że zaszła w ciążę,ona musiała leżeć cały czas, nawet bywalo,że miesiąc przeleżala w szpitalu i z tego co wiem to nie było jednorazowo. Z racji czasu o staranie się i o wiek, bo wiem ,ze ona jest około 40 ciąża należała do zagrożonych, ale jak widzę lekarz zajął sie tym. Ciąża była monitorowana. Pod koniec września urodziła zdrowe dziecko. Wiec nadzieja zawsze jest.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry