Witam.;-)
Poważne tematy widzę. Ja to napiszę tak. Przy starszaku słowa beksa itp używam w takich samych sytuacjach jak
mamolka i dokładnie taki sam efekt uzyskuję. Chłopak unosi się, że jest chłopcem i jest dzielny i przestaje płakać. Jak to powie ktoś inny to najczęściej reaguję. Dlatego,że w 99% sytuacji te inne osoby(np. teściowie) używają tego wtedy kiedy nie powinni. Np jak się uderzy. Uderzył się, ma prawo boleć, ma prawo popłakać, wtedy należy uspokoić, przytulić a nie nazywać beksą. Przy młodszym takie nazewnictwo nie jest używane, bo nie rozumie ich znaczenia więc po co.
Elena nie zazdroszczę, bo z tego co piszesz ciężko masz, ale też w niektórych sytuacjach musisz odpuścić, zacisnąć zęby i przetrwać. Jeśli Ty będziesz konsekwentnie robić swoje, to mały nauczy się, że przy Tobie nie wolno robić tego czy tamtego a babci można wręcz nasrać na głowę.
A u nas mały na antybiotyku:-(. Wczorajsza noc i dzień....szkoda gadać. Dziś już znacznie lepiej.
Dziś od rana to już spać nie mogłam ze zdenerwowania. Z Matim na szczepienie mam pójść. W przychodni okazało się, ze dostali przydział jednej buteleczki z 10-oma dawkami szczepionki i jak otworzą to w krótkim czasie muszą zaszczepić 10 dzieci. No i padło na Mateusza. Babka powiedziała, że jeśli teraz nie zostanie zaszczepiony to potem nie wiadomo kiedy, bo są jazdy z nfz i nie wie czy to nie jest przypadkiem cały limit na ten rok!

No więc mam stracha jak ja przekonam tego mojego starszaka do ukłucia

Salomii zdrowia dla Was.
Ag ha ha ha uśmiałam się. Wyobraziłam sobie skaczącą i tańczącą babcię i minę Mateusza

he he he.