reklama

Grudniowe mamy 2016

anio0: Z tym ślepym przepisywaniem Duphastonu, to nie do końca tak wygląda. Przynajmniej tak nie wyglądało u mnie. Przy pierwszej ciąży miałam niski progesteron. Na moje oko za niski. Lekarz uważał, że ok. Więc ok, skoro tak uważał. Zaczęłam plamić. Pobiegłam do innego lekarza, który wytrzeszczył oczy, że przy tak niskim progesteronie nikt nie zlecił mi Duph. I miałam go łykać. To łykałam. Po jakimś czasie poszłam z powrotem do mojego lekarza na kontrolne badanie. Dzidziuś ok, serduszko ok, no to co? Nie ma sensu się dalej faszerować Duph, powoli proszę odstawiać. No to posłuchałam. Na następnej wizycie serduszko nie biło...

Tym razem już się nie dałam. Wcinałam progesteron na potęgę do momentu aż wykształciło się porządnie łożysko. I akuratk p moich przejściach 100 x bardziej wolę lekarza, który tym faszeruje niż takiego, na jakiego poprzednio trafiłam i być może przez którego mój dzieciaczek przestał żyć...
Jeśli miałaś plamienia i gorsze wyniki, to rozumiem. Ale mi wpychali dupki na wszystko. Profilaktycznie. To samo mojej koleżance. Nikt o badaniu prolaktyny nie pomyślał, bo po co.
 
reklama
Zazdroszczę. Moje libido spadło poniżej zera. Nie chcę się zmuszać, bo to nie o to chodzi, ale zwyczajnei nie mam ochoty. A to dziwne, bo przed ciążą było wręcz odwrotnie!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry