reklama

Grudniowe mamy 2016

A ja dzisiaj z takim bananem na forum zaglądałam... byłam w Lidlu, którego któraś z Was tu poleciła i kupiłam legginsy ciążowe, chciałam się od razu chwalić, że mam je już na tyłku i tym samym zaklinam rzeczywistość. Wierzę, że skoro zrobiłam juz pierwsze zakupy, to wszystko będzie dobrze. A tu takie wiadomości... to jest przykre :( naprawdę już myślałam, że najgorszy etap za nami. Były maleństwa i serduszka... powinno być już tylko lepiej.
 
reklama
Kiedy ja straciłam maleństwo, nie chciałam żadnego rejestrowania w usc, pogrzebów itd., bałam się zatracić w swojej żałobie. Natomiast jeśli ktoś czuje, że tego potrzebuje, to powinien wykorzystać możliwość jaką daje mu prawo. Poza tym moja sytuacja była o tyle inna, że ja nawet nie zdążyłam zobaczyć maleństwa na usg, ono umarło zanim je można było w ogóle zobaczyć.
Boże, teraz boję się jeszcze bardziej, bo w tym samym czasie i mnie i Agnesis przeszły dolegliwości. Muszę jakoś wytrzymać do wtorku. Teraz będzie mi jeszcze trudniej...
Boziu trzymaj sie mocno, do wtorku szybko zleci...my tu bedziemy trzymac kciuki by wszystko bylo dobrze! ja mam dzien po Tobie i to beda dlugie dni, oj dlugie
 
A ja dzisiaj z takim bananem na forum zaglądałam... byłam w Lidlu, którego któraś z Was tu poleciła i kupiłam legginsy ciążowe, chciałam się od razu chwalić, że mam je już na tyłku i tym samym zaklinam rzeczywistość. Wierzę, że skoro zrobiłam juz pierwsze zakupy, to wszystko będzie dobrze. A tu takie wiadomości... to jest przykre :( naprawdę już myślałam, że najgorszy etap za nami. Były maleństwa i serduszka... powinno być już tylko lepiej.
w pierwszej ciazy widzialam zarodek, bilo serce i zobacz :no: teraz byl pecherzyk, bo dosc szybko poszlam by w razie wu leki dostac i kuzwa ja do srody sfiksuje
 
Antiope, mi też ból piersi odszedł. Biegłam przez to na usg w poniedziałek, ale okazało się, że wszystko jest dobrze... byłam mile zaskoczona, bo oczywiście miałam już czarne wizje w głowie.
Ja też nie chciałam załatwiania żadnych papierów po stracie. Moja przyjaciółka mnie namawiała namiętnie do walki o odszkodowanie, bo były to pieniądze rzędu 3 tysięcy, ale nie umiałam się przemóc, zwłaszcza, że robiła bym to wbrew sobie i tylko dla korzyści materialnych. Nie chciałam jednak zapomnieć o Stasiu, bo tak od początku mówiłam do maleństwa. Mąż kupił mi wisiorek z aniołkiem i to mi wystarczy. Każdy jednak ma inne priorytety i inaczej stratę przechodzi. Warto wiedzieć o urlopie macierzyńskim, który nam w takich sytuacjach przysługuje, bo to chyba aż do 8 tygodni, a płacą 100%.
Kiedy ja straciłam maleństwo, nie chciałam żadnego rejestrowania w usc, pogrzebów itd., bałam się zatracić w swojej żałobie. Natomiast jeśli ktoś czuje, że tego potrzebuje, to powinien wykorzystać możliwość jaką daje mu prawo. Poza tym moja sytuacja była o tyle inna, że ja nawet nie zdążyłam zobaczyć maleństwa na usg, ono umarło zanim je można było w ogóle zobaczyć.
Boże, teraz boję się jeszcze bardziej, bo w tym samym czasie i mnie i Agnesis przeszły dolegliwości. Muszę jakoś wytrzymać do wtorku. Teraz będzie mi jeszcze trudniej...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry