Ja co byłam w szpitalu to starałam się do tego podejśc tak jak do wakacji w tanim pensjonacie. Żarcie przynoszą, nie trzeba gotować, jest z kim pogadać bo wszyscy mają podobny problem, u nas jest fajny park przy szpitalny i tam można było sobie wyjść na ławeczkę troszkę słoneczka złapać. Łazienki może nie takie jak w domu... Ciężko ciągle się załatwiać na Małysza ale reszta w miarę ok. No może do tych łóżek pokrytych pseudo skórą mimo prześcieradła człowiek się przyklejał ale dało się przeżyćLekarz zaleca leżenie, więc już mnie wszystko boli od tego leżenia...jakoś to wytrwam dla moich Kruszynek jestem w stanie się poświęcić i znieść wszystko :-)