reklama
reklama
Hej, zaglądam do grudniówek pierwszy raz, chociaż na forum jestem od wielu lat. Ja mam termin na koniec grudnia. Mam już jedną cc za sobą 8 lat temu i muszę Wam powiedzieć, że nie macie co panikować. Moja była z zaskoczenia po wielogodzinnym porodzie, byłam więc totalnie wykończona, bez snu od jakis 48 godzin, otępiała z bólu... zastrzyk w kręgosłup i ulga którą poczułam było chyba czymś najwspanialszym w życiu po tylu godzinach tortur. Sam zabieg trwał bardzo bardzo szybko, może 10 minut. Nic się kompletnie nie czuje i nie widzi (chyba że będziecie się przyglądać odbiciu w lampie nad wami... ale nie radzę), tylko mechaniczne ruchy lekarza przy wyciąganiu dziecka, takie lekkie szarpanie i tyle. Myślę, że jak będziecie miały planowane cc to zniesiecie to sto razy lepiej niż ja. Będziecie wyspane, wypoczęte. Z zaskoczenia to najgorzej bo można powiedzieć, że ma się dwa porody za sobą i ciężko dojść do siebie.
 
A czy Wasi mężowie / partnerzy lub inne osoby towarzyszące wybierają się z Wami na poród (nieważne czy sn czy cc)? Mój m bardzo chce i będzie... liczę na to że jego obecność doda mi odwagi :)

U mnie przy pierwszym porodzie byla mama, kiedy mala wyszla to sie zamienila i wszedl do mnie maz na porodowke, przy drugim porodzie miedzy skurczami napisalam do meza ze rodze i jak przyjechal to tez mala byla juz na swiecie :D takze dostal prosto dzidzie na rece a mama ktora miala byc tylko zostala poinformowana ze urodzilam :D maz przy zadnym porodzie nie chcial byc a ja go nie zmuszam, jednak gdyby byla cesarka to wszystko zmienia bo chcialabym zeby dzieciak byl kangurowany chociaz te 10 minut i o tym bede musiala z mezem porozmawiac.
 
Ja pamietam swoja operacje wyrostka w podstawowce mialam i do dzis pamietam ten bol po jak ciezko mi bylo wstac z lozka pozniej. A powiedzcie mi te ktore mialy cc czy to wklucie w kregoslup boli? gdzies czytalam ze czasem wbijaja sie kilka razy bo sie im nie udaje a to jest juz dla mnie przerazajace.
 
Hej, zaglądam do grudniówek pierwszy raz, chociaż na forum jestem od wielu lat. Ja mam termin na koniec grudnia. Mam już jedną cc za sobą 8 lat temu i muszę Wam powiedzieć, że nie macie co panikować. Moja była z zaskoczenia po wielogodzinnym porodzie, byłam więc totalnie wykończona, bez snu od jakis 48 godzin, otępiała z bólu... zastrzyk w kręgosłup i ulga którą poczułam było chyba czymś najwspanialszym w życiu po tylu godzinach tortur. Sam zabieg trwał bardzo bardzo szybko, może 10 minut. Nic się kompletnie nie czuje i nie widzi (chyba że będziecie się przyglądać odbiciu w lampie nad wami... ale nie radzę), tylko mechaniczne ruchy lekarza przy wyciąganiu dziecka, takie lekkie szarpanie i tyle. Myślę, że jak będziecie miały planowane cc to zniesiecie to sto razy lepiej niż ja. Będziecie wyspane, wypoczęte. Z zaskoczenia to najgorzej bo można powiedzieć, że ma się dwa porody za sobą i ciężko dojść do siebie.
Jakbym czytała o sobie, w 100% popieram :)
 
Dobre :) już kilka razy słyszałam o odbiciu w lampie.
Chyba coś podglądałaś skoro nie radzisz... ;)
Ja coś tam widziałam ale ze zmęczenia nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Lepiej jednak się nie przyglądać. Gorzej miał mąż który widział w lampie wszystko dużo lepiej ze swojej perspektywy i powiedział później że bardzo żałuje że był przy cc.
 
@claire1983 miałam usuwany laparoskopowo pęcherzyk zolciowy I dochodzenie do siebie to był jakiś koszmar. Poród SN to jest dla mnie pikus, mam nadzieję że przy drugim porodzie nie będzie jakich kolwiek wskazań bo wizja CC mnie przeraża.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry