reklama

Grudniowe mamy 2022 :)

-
A czy jest tutaj ktoś taki jak ja, kto nie ma jakiś większych dolegliwości? U mnie 4+6, czasami tylko boli mnie brzuch jak na okres, w ciągu dnia może senna jestem ale raz mniej raz bardziej, piersi mnie nie bola, tylko same sutki ale PrY dotyku. Po za tym nic mi nie jest. Wizyta w środę, a ja tradycyjnie się tylko martwię :( beta dalej rośnie prawidłowo, prog badam we wtorek znowu, jak będzie znowu niski to pewnie proga będę przyjmować.. ale przez ten spadek proga ostatnio jakoś się podłamałam. Beta niby pięknie urosła wiec to najważniejsze..
Ja w 4 i 5+ miałam tak samo, dopiero na szósty dolegliwości się trochę nasiliły. Wszystko jest ok :)
 
reklama
jak dobrze wiedzieć, ze nie jestem sama. Ja miałam taka pierwsza ciąże, byłam pewna ze w kolejnej będzie przeciwnie.. mam nadzieje ze w środę odetchne po wizycie.
Trzymam kciuki 😊 bedzie dobrze, ja jak szłam na pierwsze usg to nawet mówiłam do gina, ze chyba jest coś nie tak bo podejrzanie dobrze sie czuje. Ale cale szczęście moje zmartwienia były bezpodstawne i u Ciebie na pewno będzie tak samo 😁
 
Mnie nie przerażają porody:) tyle ich widziałam i odebrałam że już mi spowszedniało. Czasem przerażały mnie komplikacje ale nawet nie w sensie że zagrożenie dla dziecka czy matki bo to się każdy stara minimalizować do zera tylko o takie zwykłe okołoporodowe, przypadkowe losowe
 
Mnie nie przerażają porody:) tyle ich widziałam i odebrałam że już mi spowszedniało. Czasem przerażały mnie komplikacje ale nawet nie w sensie że zagrożenie dla dziecka czy matki bo to się każdy stara minimalizować do zera tylko o takie zwykłe okołoporodowe, przypadkowe losowe
ja mam podobnie. Mój pierwszy poród trwał 22 godziny i byłam tak wycieńczona ze już między skurczami tuż przed partymi zasypialam.. ale i tak uważam, ze to wszystko bylo warte tego i teraz mimo jakiś swoich przeżyć dalej uważam, ze poród to najpiękniejsze co mnie spotkało. O bolu się zapomina :) ❤️ ale fakt ze w pierwszejciszy tuż przednporodem płakałam ze jak ja mam urodzić, ze co jeśli coś się wydarzy, co jeśli zaniknie tętno itp, ale wiem, ze nie było potrzeby się martwić. Połowa sukcesu to położna i słuchanie się tego co do nas mówią. Gdyby nie położna która była ze mną cały czas, pewnie bym dziś mowila inaczej, ale ona miała jakiś taki spokój w sobie i mnie uspokajała na tyle, ze ani razu nie krzyczałam 😅😅😅 teraz mam nadzieje ze będzie podobnie :D długa droga do porodów, jeszcze zdążymy się o tym nagadać :D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry