Hej, u mnie dość podoba sytuacja, także cieplutko witam. Z tym, że ja 33 lata, mąż 39. Mamy dwoje dzieci: ośmioletnia córkę z autyzmem wczesnodziecięcym, musiałam brat progesteron, bo plamilam; synka 2 lata 2 miesiące, staraliśmy się o niego rok, nie mogłam zajść, nie rosły mi komórki, brałam też clo, nie chciały pękać pęcherzyki, od owulacji duphaston, bo inaczej miałam tragicznie niskiego proga...
A teraz karmię, zero leków, i nie wiemy, jak to się stało, jestem w trzeciej ciąży.

Też byłam w szoku i trudno nam było uwierzyć.
Też mam pierwsza wizytę 8 maja
Ja mam córkę 8 lat i syna 2 lata, więc 6 lat różnicy. Natomiast córka ma autyzm, więc jest to trochę inna relacja. Na pewno nie żałuję, że taka duża różnica, nie było mowy, że poradzilibyśmy sobie, gdyby różnica była mniejsza. Córka wymagała masę czasu, terapii, zajęć... Jak miałabym jej poświęcić cały swój czas mając niemowlaka/maluszka?
No i wydaje mi się, że 5-6 lat to zdecydowanie lepsza różnica niz np 3 lata. :/ Bo jak jest 1-2 lata różnicy, to jeszcze można mówić, że się wychowują jak rówieśnicy... Ale 3 lata, to kiedy się dogonią? 4 latek z roczniakiem bawić się nie będzie. 7 latek z 4 latkiem...? No może już bardziej...
Pomiędzy mną a siostra jest 8 lat różnicy. Ale my dogadaliśmy się dopiero jak miała jakoś 15/16 lat



Także może kiepski przykład. Ale teraz mamy super relacje, za nic w świecie bym jej nie oddała.