Weroniczka
Klub grudniówek'07
Witam wieczorową porą.
U mnie przez weekend był brat z Warszawy więc byłam zajęta. A teraz siedzę sobie sama w domku bo mąż zostawił mnie i poszedł na mecz z kolegami

Więc ja nie będę oglądać bo samej mi się nie chce:-
-
-
-(
Agatko biedaczko wiem co czułaś w takiej sytuacji bo sama takie groźne przeżyłam. Okropne uczucie nie do opisania.
Daszka nie wyrzucaj sobie kochana że nie karmiłaś Jasia swoim mlekiem. Powiem Ci, że ja też bardzo z tego powodu cierpiałm przy Stasiu. Popadłam w okrutną depresję bo cała rodzina ( łącznie z ciciami i wujkami) naciskała że karmienie piersią jest bardzo ważne i żebym walczyła za wszelką cenę o pokarm. I ja głupia ich słuchałam. I zamiast zajmować się maleńkim dzidziusiem to skupiałam się na masowanie piersi, odciąganiu mleka, picia herbatek itd. A że nic to nie dawało więc wpadłamw depresję. Byłam ciągle smutna, zła itp. Teraz z perspektywy czasu wiem, że ważniejsza od mleka i mojej piersi dla dziecka jest moja miłość i obecność przy nim. I kiedy przy Tadeuszku okazało się, że też niestety mam zbyt mało pokarmu odrazu wszystkim zapowiedziałm, że wolę być radosna i spędzać miłe chwile z dzieckiem niż skupiać się na piersiach. I z ciężkim sercem zaakceptowali. Bo powiem Ci, że teraz widzę, że niemowlęctwo Stasia głównie kojarzę z udręką i walką o pokarm a ten okres Tadeuszka będę wspominać jako miłe chwile gdy się uśmiechał, bawił ze mną i osiągał swoje pierwsze sukcesy
Dlatego Daszka kochan głowa do góry. Jesteś naprawdę wspaniałą mamusią i dałaś swojemu Jasiowi to co dla niego najcenniejsze- siebie.
U mnie przez weekend był brat z Warszawy więc byłam zajęta. A teraz siedzę sobie sama w domku bo mąż zostawił mnie i poszedł na mecz z kolegami


Więc ja nie będę oglądać bo samej mi się nie chce:-Agatko biedaczko wiem co czułaś w takiej sytuacji bo sama takie groźne przeżyłam. Okropne uczucie nie do opisania.
Daszka nie wyrzucaj sobie kochana że nie karmiłaś Jasia swoim mlekiem. Powiem Ci, że ja też bardzo z tego powodu cierpiałm przy Stasiu. Popadłam w okrutną depresję bo cała rodzina ( łącznie z ciciami i wujkami) naciskała że karmienie piersią jest bardzo ważne i żebym walczyła za wszelką cenę o pokarm. I ja głupia ich słuchałam. I zamiast zajmować się maleńkim dzidziusiem to skupiałam się na masowanie piersi, odciąganiu mleka, picia herbatek itd. A że nic to nie dawało więc wpadłamw depresję. Byłam ciągle smutna, zła itp. Teraz z perspektywy czasu wiem, że ważniejsza od mleka i mojej piersi dla dziecka jest moja miłość i obecność przy nim. I kiedy przy Tadeuszku okazało się, że też niestety mam zbyt mało pokarmu odrazu wszystkim zapowiedziałm, że wolę być radosna i spędzać miłe chwile z dzieckiem niż skupiać się na piersiach. I z ciężkim sercem zaakceptowali. Bo powiem Ci, że teraz widzę, że niemowlęctwo Stasia głównie kojarzę z udręką i walką o pokarm a ten okres Tadeuszka będę wspominać jako miłe chwile gdy się uśmiechał, bawił ze mną i osiągał swoje pierwsze sukcesy

Dlatego Daszka kochan głowa do góry. Jesteś naprawdę wspaniałą mamusią i dałaś swojemu Jasiowi to co dla niego najcenniejsze- siebie.




