Heloł!
Jak się macie mamuśki przy niedzieli? U nas średnio na jeża. Wczoraj wycieczka całodniowa do Mińska. Filip zniósł dzielnie jazdę pociągiem. Nie marudził, był grzeczny wręcz. Szkoda, że tak nie jest w nocy. Wróciliśmy ok. 21. Mały wykąpał się (nie sam, szkoda), zjadł i zaraz padł. Ja zresztą też.
Jutrzenka jak jadę do Mińska pociągiem to wysiadam na Anielinie. Mój brat mieszka na Warszawskiej. Tam jest niedaleko lasek. Jak jadę autobusem to chyba wysiadam na Mickiewicza. Trudno mi to lepiej wyjaśnić, bo nie znam całego miasta.
Sylwia co do siostrzeńca: jeśli dzieciak zamierza mówić po polsku to ćwiczyć. Zresztą jego nie mówienie "r" wynika pewnie z mało usprawnionego aparatu artykulacyjnego.
Co można zrobić:
1. Sprawdzić, czy nie ma zbyt krótkiego wędzidełka podjęzykowego.
2. Ćwiczyć język. Sprawdzić jaka jest pionizacja. Czy może dosięgnąć do podniebienia i górnych zębów. Jak wygląda drganie języka.
3. Trudno mi cokolwiek zaproponować, bo go nie słyszę i nie wiem jak to "r" wygląda: czy je w ogóle opuszcza, czy zastępuje np. "l" lub "j", czy jest to "r"bezdźwięczne lub gardłowe.
Napisz coś więcej, a dobierzemy jakieś ćwiczenia na początek.