Jestem w szoku dziewczyny, ze dopiero kilka postow od rana

:-)
Ale tez i sie nie dziwie w tym przedswiatecznym ferworze...
Kata, witaj i nie zrazaj sie ze tu takie "puchy" dziewczyny zajete jak to przed swietami, ale potem na pewno sie rozkreci
Kasiamaj, te psinki cudne sa! Wszystkie sobie zostawiacie?:-) Ja tez uwielbiam pieski, ale narazie bylby to u nas za duzy klopot z wielu przyczyn, wiec tylko pomarzyc sobie moge;-)
Paula, no Ty sie chociaz zameldowalas z rana

Powiedzialabym : milego ciecia glow!


Asia, Ty tez widze wzorowa Grudniowka! A z ta pogoda, to i tak zle i tak niedobrze, bo u nas wczoraj caly dzien snieg padal i przez to w sumie tez sie balam na zakupy jechac, chociaz moj R twierdzi ze nasz Saturnik jak czolg po sniegu pocina;-)...
No i w ogole to jednak w piatek szczepionki moja Mala nie dostala, chociaz lekarka stwierdzila, ze mozna zaszczepic, ale pielegniarka poradzila zeby to przelozyc, bo jak 2 dni przed szczepieniem jakas goraczka byla, to ona nie szczepi raczej. A Kaya miala jakies 37,5 bo jej dolna dwojka wychodzi wlasnie i cos sie przebic nie moze...
No ale zeby tego bylo malo to jednak nam sie dziecinka podziebila i cos brzydko kaszle, ale przypuszczam ze ten wypad do lekarza sie przyczynil, bo nie dosc ze przez zabkowanie chyba jej odpornosc troche spadla, to tam w poczekalni malutkie "kaszlaczki" siedzialy, a do tego -18 stopni na dworze bylo wtedy (odczuwalna pewnie jeszcze wieksza...) No i poza tym kurcze jak sobie poradzic z suchym powietrzem w domu???? Dwa nawilzacze ciagle chodza, ale te grzejniki tak daja, ze ja sama wymiekam i mam ciagle nos zakitowany, a nie moge calkiem wylaczac ogrzewania, bo juz ok - 20 stopni w nocy bywa, to bysmy pomarzli...
Recznikow na grzejnik nie powiesze, bo to takie dlugie, waskie przy samej podlodze sa.. Masakra z ta zima u nas;-)
Co tu jeszcze mialam napisac??? Aaaa zazdroszcze tym dziewczynkom, co pojechaly do rodzinki na Swieta, albo maja ja przy sobie....U nas znow kameralnie, chociaz jesli Wigilia bedzie u tesciowej, to na pewno sie "sepy" zleca na polskie jedzonko... Mowie Wam co za sasiadow ma moja tesciowa (zwlaszcza taka jedna)... na kazda imprezke sie lubi wtrynic na darmowa wyzerke, latem jak grille robimy, to prawie zawsze przylazi, nawet na urodziny R bratanicy przyszla (zeby chociaz jakis drobiazg dziecku przyniosla - gdzie tam!!! A do tego patrze a jej synek z gory zchodzi, bach miesko na talerzyk sobie i do domku spowrotem. Myslalam ze szwagier wie cos o tym to sie nie wtracalam, ale potem to sie wnerwilam....co za ludzie!!! Inna sasiadka, jak tesciowa raz jej dzieci zupa poczestowala,bo mloda jest niejadkiem, to latem jej teciowa jedzonko na dwor czasem wnosi, to potem sie ta sasiadka dopytywala czy nie ma zupki, bo jej dzieci tak bardzo lubia! - a baba w domu siedzi i nic nie robi i biedy tez nie klepie...Nie to zebym jakas sknera byla, ale wszystko ma swoje granice, a tesciowa z kolei za miekka jest i nie umie powiedziec NIE...
Ech...to sie rozpisalam, ale co tam dawno mnie nie bylo
Aha, co do tych kanadyjskich wiewior, to tylko szare i czarne do nas przychodza, i zasem nie mam sumienia zeby im suchego chleba nie podrzucic jak full sniegu lezy...I czasem jakies ziarenko sypne...Tak to jest ze zwierzatkami, co wsrod ludzi mieszkaja....