• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Grudzień 2007 - wątek główny!!!

Paula myslałam,że to dolegliwosc starych bab....hehe....nie no to wspołczuje Magda:tak:jak to az tak boli....
A Paula to po roku kłują w rękę?...cholercia....
A i Paula gotujesz tą zupkę? ;-)
 
reklama
No jak widać nie tylko starych bab :-p mi niestety korzonki przywaliły przez krótką kurtkę jak miałam 17 lat. Przewiało i koniec. Jak inwalidka się czułam :-D
Dota zupkę gotuję, tzn. sama się gotuje. Pokroiłam warzywka i już. :tak:;-)

Na i właśnie w rączkę kłują a to później jeszcze tyle ubierania brr....
 
No ja to wiem że się starzeje :rofl2:
Ale na szczescie to jeszcze nie ten ostry ból..ale trzeba uważać...bo fakt dzisiaj wyrwałam z domu jak filip z konopii :crazy:
a Dota jak zwykle pornografie szerzy!
Kasia przynajmniej cieplutko macie!
 
Witam Was :happy:

Paula na wczorajszą prośbę..specjalnie dla Ciebie.. rzeczywiście prawie sąsiadki. Jestem szczęśliwą mamusią, tylko zabieganą ale jak każda z nas tutaj, jak widzę... pobudka ok 7 Darek, mój mąż szykuje się do pracy a ja ubieram Marcelka i harce od rana... najpierw walka żeby zjadł coś innego niż cyca na początek i tak kanapki nie bardzo mu idą i czasem kaszka zostanie zjedzona z grymasem... ok 11 drzemka potem obiadek i właśnie pilnuję zupkę gotuję ogórkową :happy: moja ulubiona ale D. nie bardzo... Marcel też lubi zdecydowane smaki za to jajek niet!!! ale to w tatę.
Mieszkamy sobie trójeczką w Grójcu od ok 3 lat, darek po szkole tu trafił a ja za nim jak to przystało żonie. Pracowałam w Warszawie a teraz siedzę w domku na wychowawczym i to odeszłam w najlepszym momencie dla mojej kariery zawodowej ale cóż nie żałuję... najwyższe awanse i tak od syncia dostaję ;)
Hmmmm nie bardzo wiem co pisać więc może jakieś pytania ?

A no i oczywiście dla Julci uściski, kurcze tzn, że Marcelka też będą w rączkę kłuć, a on nie jest taki dzielny, jak tylko zaczynają go badać to już płacze :no:
 
no tak każdy inaczej nazywa różne zabawy, mi jakoś tak popasowało, tapa-tapa:-):-D

magda- współczuję bólu, mnie też tak kiedyś przewiało i korzonki mnie tak bolały że nie mogłam się na łóżku obrócić na drugi bok:szok::szok::szok:
paula- gratulacje dla Julki dzielnej dziewczynki:-):tak::tak:. A mój Łukasz był już kłuty w rękę przy pierwszym szczepieniu to nawet w dwie i jedną noge, za drugim razem tak samo, trzecie było tylko w nogę, My następne mamy w maju i też trzy kłucia:szok::szok::szok:

ale mam natłok roboty czły czas ktoś coś chce:crazy::baffled::crazy::baffled::crazy: już mam dość
 
Aga ja własnie płacę 120zł za szczepionkę skojarzoną żeby nie kłuli 3 razy tylko raz. :tak: Więc 3 razy już była skojarzona a dziś była ta bezpłatna. W maju znów 120 ale warto bo po 3 kłuciach to bym osiwiała chyba. :baffled::-(:tak:

No chyba żadne dziecko szczepień nie lubi :tak: biedactwa :-( zresztą ja też na widok igły mam ochotę spadać jak najdalej :-D:-D:-D z tych bojących jestem.

No Iza to już wiemy co nieco o nowej bywalczyni. Od razu Cię muszę ostrzec że bb jest jak narkotyk :-D:-D:-D nie można bez niego żyć :-D:-D:-D i strasznie uzależnia, ale nie straszę Cię tylko mówię co Cię czeka :tak::tak::-D:-D dziewczyny potwierdzą:-):-)
hehe i mój mąż ma tak samo na imię jak Twój ;-):-p
 
wyobraźcie sobie, że właśnie zadzwoniła do nas pielęgniarka z przychodni... i jutro już możemy iść na szczepienie. Więc się wybieramy, tylko zobaczymy co powie lekarz... wolę z nim poważnie pogadać, co w związku ze słabą morfologią Marcelka...bo teraz to już jest ta tzw żywa szczepionka odra, świnka, różyczka...
Magda naprawdę współczuję, ja nie miałam nigdy tej przypadłości, ale moja mamcia owszem,może jakiś termoforek....
 
reklama
Paula świetnie!!! Mężowie Darosławowie :-D:-D:-D
Tak też myślałam, że wciąga.... ale Marcel nie daje mi raczej popisać... no chyba, że tatuś w domku i wymyśla zabawy, albo ucina sobie drzemkę, tak jak teraz. A ja nie palę, nie piję, nie biorę to w końcu też mi się coś należy... hi hi hi:tak:

a ta szczepionka :-(:-(już się boję, zawsze mi przykro... Ja też wykupowałam te skojarzone i nic po nich nie było mam nadzieję, że teraz będzie tak samo... mam już dość przygód z lekarzami:no:
Paula z tą krwią to długa historia...
Z tym żelazem to właśnie kiepska sprawa. Jakoś w siódmym miesiącu zaczął mi gorączkować i nie mogłam zbić gorączki. Byłam u lekarza i on stwierdził, że może to być trzydniówka ale trzeba oczywiście sprawdzić mocz. W moczu była bakteria (z tym, że mocz pobierałam do woreczka i było bardzo prawdopodobne, że wynik jest wątpliwy ) i jak poszłam w piątek z wynikiem to dał skierowanie do szpitala, na wszelki wypadek bo jest weekend i tylko tam powtórzą badanie moczu dla pewności. W szpitalu lekarze oczywiście nie liczą się ze zdaniem rodzica tylko sami robią co uważają, więc kobieta nawet nie powtórzyła moczu, pobrała krew, która jak nas poinformowała jest w porządku, ale poda antybiotyk na wszelki wypadek infekcji dróg moczowych, sugerując się tym wynikiem z którym przyszłam. Byłam okropnie zła i może nawet za dużo jej powiedziałam ale cóż... nie mogłam ryzykować i zabierać Marcela do domu, więc najpierw podali mu antybiotyk (przez wenflon w główce :-() a następnego dnia kazali pobrać mocz na posiew. (dodam jeszcze, że wenflon był źle wbity i nie bardzo szedł ten antybiotyk swoją drogą 3 razy dziennie, i po 3 dniach zmienili i wkłuli w nóżkę) Następnego dnia wysypało Marcelka na brzuszku, i to była trzydniówka, a z tą infekcją to do końca nie wiem... Oni upierają się, że coś tam było, ale potem wynik z rana po antybiotyku był jałowy i wypisali go już po 4-5 dniach, a zazwyczaj na infekcję dróg moczowych antybiotyk podaje się 7-10 dni więc nie wiem. Ogólnie jestem źle nastawiona do lekarzy i teraz ta sprawa krwi. Jeździłam po różnych specjalistach neurolog, fizjoterapeuta bo niepokoiło mnie, że Marcelek nie chce sam siadać i nie miał odruch chwytnego, np. żeby złapać mamę za rączki. i Neurolog jak zobaczyła jego wypis ze szpitala była w szoku, że go wypisali nie powtarzając morfologii, co więcej nic nie mówiąc rodzicom i nie podając żelaza... i dopiero jakiś miesiąc temu to wyszło. Więc problem morfologii zaczął się prawdopodobnie przy okazji trzydniówki, gorączka, brak apetytu itp a dopiero miesiąc temu to wyszło i to też tylko przez naszą nadgorliwość i jeżdżenie po lekarzach. a przecież po wyjściu ze szpitala byłam chyba z 10 razy u lekarza, po skierowania na badania moczu i z wynikami. Ale to świadczy o ich podejściu. Trzeba ich naprawdę bardzo pilnować
W rezultacie badanie krwi powtórzyłam już w Warszawie, skonsultowałam z tamtą babką i dopiero tutaj przyszłam po recepty. Ale oczywiście podać trzeba ale nie wytłumaczyli dlaczego wcześniej nie zareagowali... Wysłuchali tylko co miałam do powiedzenia na lekarza, który robił wypis, bo on właśnie był Marcelka pediatrą i pracował również w szpitalu.
więc tak to się przedtawia... o mój brzdąc wstał
więc lecę buziaki i uściski
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry