• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Grudzień 2007 - wątek główny!!!

eloł
u nas tez -23brrrrr
ja chcem lata albo wiosny
hgłowa mnie boli i mała maudna ...ach kiedy wyjda te zeby :(
no i jakos nie chce mi sie pisac:( jakas taka nie do zycia jestem :(
miłego wieczorku i buziaczki dla wszystkich
 
reklama
Hej dziewczynki!!!
mam dylemat byłam dziś na spacerku z moim Marcelinem, ale troszkę się zmartwiłam ... Jak wstąpiła do sklepu to kobitka mnie zaczepiła że za zimno z dzieckiem wychodzić hmmmm a było -14. Zawsze go cieplutko ubieram w jego dwuczęściowy kombinezonik i kremuje buźkę specjalnym kremikiem no i ma jeszcze specjalny zimowy śpiworek do wózka... ale jak wpadłam z kobietą w dyskusję to mi palnęła, że nawet w radiu trąbią, żeby z takimi małymi dziećmi nie wychodzić.. co o tym myślicie??

Paula No widzę, że nie tylko ja mam takie zdanie o służbie zdrowia... trzeba mieć naprawdę szczęście, żeby trafić na kogoś normalnego... Ja miałam trochę dolegliwości w ciąży, po porodzie chodziłam z segregatorem badań i prosiłam się, żeby mnie wysłuchali i dobrze zbadali Marcelka bo ogólnie to odbywało się jak rzutem na taśmę. A sam poród hmmmm
15.12.- termin porodu,
25.12 -spadek tętna małego do 90 na ktg i łaskawe przyjęcie
26.12 - dieta kroplówkowa- niby ze względu na konieczność zabiegu na rozwarcie
27.12 -dieta kroplówkowa c.d., zdjęcie cewnika; ok g.18 na salę porodową
28.12 -ciągle brak rozwarcia; niby 100% zabieg nie zadziałał i całe szczęście, bo byłoby po nas gdybym zaczęła rodzić!!!

Nikt nawet skruchy nie okazał i nie przeprosił...no ale... po spadku tętna małego do 60 ja dostałam drgawek i nie mogłam się uspokoić, wezwali cały sztab na czele z profesorem, a że to był dzień planowanych cesarek to łaskawie wstrzymali kolejkę i szybko pod nóż mnie wcisnęli
ale jedno przyznam, nie ma tak wysokiej skali oceny jaką mogłabym przyznać anastezjologom, ich podejściu i fachowości... super faceci!! No i trzecia położna, tylko ona powiedziała mi, że mogło być po nas gdybym zaczęła rodzić, i że w ogóle co za pomysł żebym po trzech dniach na głodzie podchodziła do porodu...wpuścili męża na cesarkę, a ta położna nawet robiła nam zdjęcia, mąż ją poprosił :-)
dlatego z Marcelkiem dmucham na zimne i często słyszę, że przesadzam, ale wolę sprawdzić niż się zdziwić po czasie. A lekarze i tak swoje najmądrzejsi i najważniejsi, zdanie matki nieistotne. Średnie tętno z ktg małego zawsze było 126 a oni uparcie twierdzili, że jest ok. Okazało się, że był owinięty pępowiną, spodziewam się,że nawet w dniu, w którym mnie przyjęli... dlatego myślę, że swoje biedaczek przeszedł i to tylko przez zuchwalstwo lekarzy...ehhhh długo bym mogła pisać...

No ale teraz na koniec, żeby nie było tak pesymistycznie to jesteśmy mocno przytulającą się rodzinką i bacznie obserwujemy naszego synalka!! i chwała Panu nic groźnego się nie dzieje ;-);-)
a teraz
Dobranoc Wszystkim
 
Jeju Iza Ty to miałaś przeżycia... :szok::-(

Co do temp. to Ci powiem że niby do -10 piszą że można wychodzić. Ale każda z nas ma swój rozum i nim się powinna kierować. Ja generalnie mam mały wstręt do spacerów po pierwsze przez ubieranie małej. Tak się czasem drze że pół bloku chyba słyszy :-D a po drugie ona nienawidzi wózka od urodzenia. A teraz to już by tylko chodziła z tym że w śniegu jej ciężko i się kładzie i wyje :wściekła/y:
Więc mam wyrzuty sumienia że nie wychodzę codziennie :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y: czy ona kiedyś znormalnieje?:-(:dry:

Kata chciało Ci się??? I warunki podobają Ci się? Załatwianie teściowych, mycie okien itd :-D:-D

WERONICZKA!!! JAK SIĘ MASZ???

U mnie teraz -20 :szok: brrr... idę spać!!!

DOBREJ NOCKI!!!

 
Ostatnia edycja:
iza niby tak jest ze do - 10 mozna wychodzic. ja powiem szczerze ze teraz kilka dni nie wychodziłam ale to tez dlatego ze mały jest przeziebiony..ale mysle ze przy tych temp to troche za zimno na spacer.u nas dzis -18 było

a co do twojego porodu to wiem co czułas/czujesz bo u mnie tez normalny poród zakonczył sie cesarką bo pablo był owiniety pępowiną ...i chyba po 4 godzinach moich bóli tetno spadło do 0 pozniej wskakiwało na 90..i szybko wywiezli mnie na blok....masakra.tez dziekuje bogu ze tak to sie skonczylo bo gdybym miala szybciej postepujące rozwarcie i rodziłabym normalnie..mogłoby byc róznie..ufff

a pablo cos mi popłakuje przez sen..juz druga noc...i gada wciąż "nie nie nie" coś mu sie śni ..bidulek...:sorry2:
a mój mąż na kanarach ma teraz +23:wściekła/y::crazy:
 
iza na szczęście to już za wami! teraz może być już tylko dobrze ;-) tak myśl i tej myśli się trzymaj!!!
paula z wózkiem u nas jest IDENTYCZNA sytuacja :tak: umordowałam się z nią od urodzenia! na spacery wychodziłam mało bo strasznie mi wyła :-( teraz jest troszkę lepiej - po przejściu na spacerówkę - ale podejrzewam, że jak pójdzie na nogi to w ogóle nie będzie chciała jeździć :baffled:
i nie stresuję się tym, że nie wychodzimy codziennie na spacer :tak: teraz będzie wiosna - nadrobimy a już następnej zimy dzieciaki będą większe i będziemy częściej na dworze ;-)

wątek przeczytałam! jam twarda baba co żadnej pracy się nie boi :-D ale likwidacji teściowych się nie podejmę - dziecko muszę odchować :-D:-D:-D
 
Dobry wieczór!
Wpadłam powiedzieć, że padam na pysk. Z pracy wróciłam o 19, zmarzłam jak sto diabłów (chociaż to może złe porównanie, ale nie mam lepszego;-);-)). Jutro czeka mnie podobny dzień.
Z mężem się mijam. Ja wchodzę, on wychodzi. Praca jest do d...
Iza - współczuję takich przeżyć.
Co do spacerów w taką temp. to też by mi się nie chciało. Z racji jednak tego, że mały jest zaprowadzany do żłobka to łapie tlenu (o ile w Warszawie on jest;-)) przez jakieś 4minuty łącznie. Myślę, że mu starcza.
Dziś bidulek padł jak betka już po 19. Wróciłam z pracy od razu go do kąpieli i lulu. Tyle się nabyłam z dzieckiem :-(:-(:-(
W sobotę jesteśmy zaproszeni na roczek do znajomych dzieciaczka. Mam nadzieję, że trochę ten mróz odpuści, żebyśmy mogli pojechać. Bo komunikacją miejską w taką zimę - dziękuję, ale nie jadę na własne życzenie. Do pracy to mus. Dupsko marznie, że hoho.
Wybaczcie, że nie będę pisać do każdej z osobna, bo i tak już zapomniałam co tam która naskrobała. Pozdrawiam Was jednak cieplutko. :-):-)Dobrej nocki!
 
viki ale mąż się dogrzeje ;-) ech! lata mi potrzeba i słońca...

z tą temperaturą jest tak (wyczytałam w "mądrej" gazecie ;-))
- 5 st. i bez wiatru można spacerować do woli
- 5 st. i wietrznie lepiej zostać w domu bo temp. odczuwalna jest dużo niższa :tak:
- 10 st. bez wiatru spacerować ile mama wytrzyma :-)
- 10 st. wietrznie kategorycznie zostać w domu
poniżej tej temp. nie spacerować :tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry