• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Grudzień 2007 - wątek główny!!!

reklama
kurde a ja siedze cala w nerwach.

Moja mame zabralo pogotowie, nie miala sily na nogach ustac, bolal ja brzuch i sie z niej lalo tak ze nawet do lazienki pojsc nie dla rady, tylko recznik byl potrzebny.
R pojechal na oddzial ratunkowy i widzial ze lezy pod kroplowka, pobrali jej krew i kaza cekac na wyniki. Ja bedzie ok to wyjdzie do domu a jak cos jej dolega to zostanie. Wiec czekamy bo jak mialaby zostac to trzeba jej cos zawiesc.

Matko umieram ze strachu, bo nie znosze takiej niepoewnosci.

Jutro albo ja albo R urlop na zadanie, w piatek napewno tez, ciekawe jak przyszly tydzien.

Oby to nic powaznego :no::no::no:
 
R wrocil ze szpitala, rozmawil z lekarzem i moja mama. Powiedzieli ze trzeba czekac godine na wyniki badania krwii. Moja mama mu powiedziala ze zaczelo jej sie to ok 17 i tyle czasu sie z niej lalo ze moze sie odwodnila i stad to słanianie sie na nogach.

R znow jedzie do szpitala bo jesli bedzie mogla wyjsc to ja do domu odwiedzie
 
Odpiszę teraz na zaległości... w ogóle to już odpisałam ale mały mi wstał i poszłam po niego, bo on przecież jest nieodłączną częścią mnie... tak bym chciała żeby nauczył się sam sobą zająć, pobawić itp, a tak to bawi się tylko ze mną albo przy mnie, dosłownie przy mnie. No więc odpisałam i coś mi wyklikał jak doleciał do klawiatury i tyle pisania na marne ... cała jego drzemka...brrrrr więc jeszcze raz...

Dota ja też sama jestem rzucona w świat z dala od rodzinki:blink:, jeszcze zeszły rok to mój ślubny kursował się po świecie, szkolenia itp:crazy:, bo trafił do jakiejś nowo tworzonej sekcji. No ale szczegół.
Morza to ja także Ci zazdroszczę, :blink::blink:ostatnio byliśmy z D. ponad 2 lata temu w Krynicy ( mamy tam znajomą restauratorkę „Tawerna” potrafi czarować - nie tylko gotować) i zgadzam się jesień najlepsza chociażby ze względu na jod, ale latem też fajnie jest się posmażyć J

Sylwia mój też Marcelek:-), ale do szkoły pójdzie znacznie później. U Ciebie są znacznie lepsze warunki i mały na pewno na tym skorzysta. Świetnie wkroczy w świat nauki, u nas nie ma takiego komfortu, chyba że zasapana mama trochę pouczy:baffled:.. Trzymam kciuki żeby się dostał:tak:

Jutrzenka witaj kolejna prawie sąsiadko! No tak, ale na szczęście to wszystko za nami, człowiek naprawdę jest nie do zdarcia…ale ja zawsze sobie tłumaczę w ciężkich momentach, że to co złe,już za mną i teraz tylko dobroci mi garściami przyjdzie brać. Zakładam, że jakoś to jest podzielone ;) ach i gratuluje szczepionki ;) no to akurat przed nami:no:

Kata-woj. pocieszę Cię, u nas sąsiedzi są niesamowici… najpierw rok czasu wiercił wiertarką codziennie, :szok::szok:chociaż te 10 minut, ale musiał powiercić, czasem w niedzielę odpuścił. Do dziś zachodzimy w głowę co on tam robił… a córę ma strasznie rozbieganą, wali czym popadnie w ścianę i strasznie histeryzuje,:-D ale spoko to jest dziecko, chociaż mój D. nazywa ją perszingiem,:zawstydzona/y: a z tym wierceniem to śmiał się, że robi dziury, żeby mogła naokoło biegać… Chociaż tyle, że już przestał wiercić. Mam nadzieję, że Marcel będzie grzeczniejszy, chociaż nie zapowiada się ciekawie…
A z tym pisaniem to się zgadzam najgorzej jest nadrobić po nieobecności bb uzależnia to fakt.
Ach i ja też bym chciała poszukać pracy na miejscu, bo dojeżdżanie do Wawy i bycie rodzicem graniczy z cudem… tym bardziej pracując w korporacji… ale na razie mały się jeszcze cycoli więc nieprędko mi wracać…

Paula ja też sobie nie wyobrażam zostawiania go w przedszkolu… brrr będę wyła głośniej niż wszystkie dzieci. Blok mam naprzeciw jednego państwowego, ale w tym roku nie przyjęli żadnego dziecka od nas, boją się może, że mamy ich na oku:crazy:

Magdalenka współczuję grypy!! Jak mój D. choruje to jest tysiąckroć gorszy niż Marcel w fazie marudzenia

Pryzbela a witam imienniczkę, witam! Kurcze a mój Marcel nawet chwili się nie zabawi sam, nawet krzesełko uczydełko nie pomogło, a miałam nadzieję... nie odstępuje mnie na krok, gratuluję samozabawiającej się córci. No ja również jestem zwolenniczką spacerków nawet zimowych, tylko mój brzdąc nie bardzo lubi się ubierać… ale bez większych tragedii. I też często wychodzimy na spotkanie tacie:tak: My też szczepiliśmy się 6w1, ale u nas to jest płatne i polega tylko na tym że zmniejszona jest ilość nakłuć no i chyba żółtaczka była dodatkowo, że później nie trzeba było latać...

Joanna witaj również!! Pociesza mnie fakt, że nie tylko ja biegam na spacerki z małym po tym mrozie. Ale wózek jest ze śpiworkiem, daszek w spacerówce.. żeby tylko temp. odczuwalna była ok. tzn bez wiatrów i chodzimy sobie. Dodałaś mi otuchy i pozdrowienia dla dziadka

No to tyle bo już padam, ale jeszcze jedno miałam zapytać i bym zapomła:rofl2: Czy zakładacie swoim pociechom kapcie poza kosteczkę. Byliśmy swego czasu u bardzo dobrej rehabilitantki,okazuje się, że 99% dzieciaków koślawi sobie nóżki. ( kurde i coś w tym jest w moim przypadku widzę po szpilkach... wszystkie koślawię :confused::confused:)
Poleciła nam już zakładać małemu takie kapcie skórzane, poza kostkę, one akurat były coś jak sandałki, nawet pokazała mi jakąś ulotkę, ale trąba ze mnie zapomniałam nazwy firmy..:confused: Na razie zakładam mu takie niby trampeczki fajensiarskie, ale chciałabym się zaopatrzyć w takie buciki jak coś słyszałyście to piszcie
Buziaki pozdrowienia uściski

P.S. Gratuluję wszystkim zaszczepionych dzieci i życzę powodzenia tym, którzy mają to przed sobą (w tym sobie :baffled:).
Buźka
 
reklama
witam


dalej sroga zima
kuba cos brzydko kaszle mam nadzieje że sie nie przeziebi teraz bo w sobotę w nocy musimy wyjechac i Kuba pierwszy raz zostanie sam bez mamusi na całą sobote i niedziele

 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry