I ja się witam z histerykiem na kolanach

Nie wiem co znowu w to dziecko wstąpiło, bawi się ładnie i nagle robi ataki histerii i to takiej konkretnej, później pół godziny muszę go uspokajać

Najgorsze, że w nocy też potrafi taką jazdę zrobić. Podejrzewam kolejne zęby, bo wszystko do buzi wpycha i przy jedzeniu robi co chwilę brrrrr... i się głupkowato cieszy jak wszystko jest upaćkane
Wczoraj jeszcze kaszany mi w sklepie narobił. Byliśmy w Disneyu, coś tam oglądałam, więc postawiłam wózek z Olisiem obok półki, a gad ściągnął sobie taką wielką maskotkę Kłapoucha zaczął ją przytulać, gadać do niej, gryźć, a jak tylko mu ją zabrałam, żeby na półkę z powrotem położyć to zaczął swoje szopki robić. Myślałam, że z wózka mi wypadnie, tak się rzucał

Jakaś stara baba jak to zobaczyła od razu zapytała się co się stało, powiedziałam, że moje dziecko uparło się na zabawkę i chcę ją na mnie wymusić, a tej od razu się go szkoda zrobiło i powiedziała, że może mu ją kupić jak mnie nie stać czy coś

Normalnie lipa jak nie wiem co, wytłumaczyłam pani, że stać mnie, ale nie dam się terroryzować, i tak chyba nie za bardzo wiedziała o czym mówię, bo tu dzieciarnia jest nieźle rozbestwiona. Powiedziałam Młodemu, że kupię mu następnym razem, nie wiem czy mnie zrozumiał, ale wiem, że teraz do Disneya już długo nie wejdę

Później całą drogę powrotną już się darł, w domu też odwalał. Trafił mi się wyjątkowo uparty okaz
