Magda no to dobrze ze sie to tak skończyło u Twojej koleżanki...
Moja siostra jak mi ostatnio opowiedziała swoją historie z porodu córciaka to aż mi sie krew w żyłach zcięła... odeszły jej
zielone wody, kazali jej leżec i sie nie ruszać, i tak leżała 6 godzin, rozwarcie na 2cm cały czas i stało w miejscu, a ona już ledwo dawała rade... nikt jej niechcila powiedziec co sie dzieje, nie wolno jej było isc sie nawet wysikac a juz ledwo trzymała!! wkurzyła sie i nie wytrzymała, wydarła gębe na położna że sie posika zaraz, wiec ta łaskawie pozwoliła jej isc do kibla ale migiem. Siostra ledwo wróciła, mówi że wracając czuła że malutka dosłownie z niej wypada!! Zaczela sie drzec ze rodzi zeby ktos przyszedł i jej pomógł dojśc do łóżka, pielęgniarka nato, "niech pani nie przesadza, wcale pani nie rodzi bo 2 min temu rozwarcie było na 2cm" ta sie zaczela drzec ze rodzi, no i zawołali lekarza.... co sie okazało rozwarcie na poród a malutka faktycznie już główką prawie na świecie

3 skurcze parte i urodziła... potem sie dowiedzial ze mała była 2 razy pępowiną wokół szyjki owinięta


dlatego niemogła chodzić zeby nie udusić dziecka.
Ja rozumie ze jej nie chieli powiedzic zeby sie nie zdenerwała niepotrzebnie, no ale cholera jasna w takich sytuacjach sie podejmuje cesarke a nie każe leżec bez ruchu 6 godzin albo i więcej

Na sczęście wszystko sie dobrze skończyło, no ale mogło być mniej wesoło...