reklama

Grudzień 2007 - wątek główny!!!

reklama
wlasnie troche poczytalam o waszych skurczach...kurcze wspolczuje...u mnie narazie nic takigo nie ma procz tego, ze mi niewygodnie spac, boli mnie biodro lewe i Jula szaleje jak tylko moze w brzuszku,...czasem mam wrazenie ze wali w brzuch dwiema raczkami jak w gruszke bokserska :) hehe
mam nadzieje, ze te Wasze skurcze to nic powaznego, ale tez naszlo was na raz hehe to ci dopiero:) bedzie na pewno dobrze, tylko sie nie przemeczajcie!!!
ja to chyba tez bym panikowala, kazdy jakis inny bol to ja normalnie staje jak wmurowana i czekam na nastepna oznake jakas..ale na szczescie wszystko ok. wizyta u mnie 10 listopada i decyzja czy naturalnie rodze czy cesarka...zobaczymy jak JUlka lezy i czy nadal ma pepowinke na okolo szyjki...
pozdrawiam!!!
 
Dobrywieczór Mamuniom,
Tak czytam i Was podziwiam, ja z takimi skurczami juz bym z torbą pod szpitalem siedziała, ale ja to panikara i hipochondryczka jestem :rofl2: ale u mnie nic - cisza - mam nadzieje że nie taka przed burzą ;-)Chociaż....
....chociaż byłam u mojej koleżanki w szpitalu i tez już chce mieć poród za sobą a dzidzię przy sobie. Jak zobaczyłam jej syneczka to myślałam że ukradnę - taki słodziutki maluszek - ech :)
Tak jak wspominałam w poniedziałęk rano pojechałą do szpitala ze skurczami, ale jak mówi była przekonana że ją do domu zawrócą,a tu lekarz mówi że jest rozwarcie na 2 cm wiec została. Biedactwo męczyła się do 3 w nocy, dostawała środki znieczulające, ale i tak mówi że ledwo to zniosła. Niestety rozwarcie się nie powiększało, dziecku osłabło tętno, więc lekarz zarządził cesarkę. I takim to sposobem namęczyła się biedulka cały dzień i pół nocy, a teraz sie męczy z posiętym brzuszkiem, ale w sumie zadowolona że sie skończyło na cesarce, bo jak powiedziała więcej bólu by nie zniosła. Chłopczyk urodził się śliczniutki i zdrowiutki 10 pkt. dostał :)

No i ja już chce mięc to za sobą !
 
Magda no to dobrze ze sie to tak skończyło u Twojej koleżanki...
Moja siostra jak mi ostatnio opowiedziała swoją historie z porodu córciaka to aż mi sie krew w żyłach zcięła... odeszły jej zielone wody, kazali jej leżec i sie nie ruszać, i tak leżała 6 godzin, rozwarcie na 2cm cały czas i stało w miejscu, a ona już ledwo dawała rade... nikt jej niechcila powiedziec co sie dzieje, nie wolno jej było isc sie nawet wysikac a juz ledwo trzymała!! wkurzyła sie i nie wytrzymała, wydarła gębe na położna że sie posika zaraz, wiec ta łaskawie pozwoliła jej isc do kibla ale migiem. Siostra ledwo wróciła, mówi że wracając czuła że malutka dosłownie z niej wypada!! Zaczela sie drzec ze rodzi zeby ktos przyszedł i jej pomógł dojśc do łóżka, pielęgniarka nato, "niech pani nie przesadza, wcale pani nie rodzi bo 2 min temu rozwarcie było na 2cm" ta sie zaczela drzec ze rodzi, no i zawołali lekarza.... co sie okazało rozwarcie na poród a malutka faktycznie już główką prawie na świecie:szok:
3 skurcze parte i urodziła... potem sie dowiedzial ze mała była 2 razy pępowiną wokół szyjki owinięta:wściekła/y::szok: dlatego niemogła chodzić zeby nie udusić dziecka.
Ja rozumie ze jej nie chieli powiedzic zeby sie nie zdenerwała niepotrzebnie, no ale cholera jasna w takich sytuacjach sie podejmuje cesarke a nie każe leżec bez ruchu 6 godzin albo i więcej:wściekła/y:
Na sczęście wszystko sie dobrze skończyło, no ale mogło być mniej wesoło...
 
Ataata, całe szczęście że wszystko tak sie skończyło ! ale na prawde mogliby troche więcej serca okazać rodzącej :wściekła/y:Na szczęście w naszym szpitalu i lekarze i poożne są mili "życiowi" i można z nimi się dogadać.
Ale ostatnio z opowiadania słyszałam jak Kobitka rodziła w klinice w Bytomiu i miała b. podobny przypadek jak moja koleżanka...dwa dni rodziła i dziecko traciło tętno...i lekarz ze spokoje obwieścił fakt tatusiowi,, tatuś wbity w ziemie nie wiedział co ma na to powiedzieć i dopiero od pielęgniarek się dowiedział że trzeba lekarzowi "coś" dać zeby zrobił cesarkę ( a to coś to wcale mało nie było ) - na jakim my świecie żyjemy !!!!!!!!! trzeba krzyczeć o pomste do nieba za takie zbrodnie !!!!!!!!!!!!!!!
 
No niestety takie chamstwo sie teraz szerzy, jak nie posmarujesz to nie pojedziesz!!
A najgorsze jkest to że moja siostra rodziła w Prywatnej Klinice (pierwsze dziecko też) leczyła sie tam już grubo ponad rok przed pierwszym dzieckiem, potem co miesiąc tam jezdzial do lekarza, na badania itp i cięzkie pieniądze bulila, a mimo to została potraktowana jak **** no przemilcze to:wściekła/y:
 
reklama
moja siostra miała podobnie, łaziła do lekarza, całą ciąże mu płaciła kupe pieniędzy, a w dniu porodu nie odebrał nawet telefonu, a jak ją spotkał na obchodzie na drugi dzień potraktował ją jak niepotrzebne zło :no: :wściekła/y: dlatego postanowiłam nie patrzeć na to czy mój lekarz przyjmuje w szpitalu w którym będę rodzić - nie ma sensu. i mam nadzieje że nie będę musiałą za nic płacić !
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry