reklama

Grudzień 2007 - wątek główny!!!

hej wpadlam sie z ranca przywitac dziendobry MOje Grudnioweczki;-)

ja nomalnie jestem przerazona tym co przeczytalam...Ataata to normalnie paranoja, zeby w takim przypadku rodzic naturalnie!!!! moja Jula ma 1 raz owinieta szyjke( przynajmniej miala pol mies temu) i juz kwalifikuje sie do cesarki...no przeciez moze sie udusic przy porodzie, cale sczescie, ze tak dobrze sie skonczylo to wszystko..szok:szok::no: tak samo z tymi lapowkami...ehhh zycie..
ja tez prywatnie jezdze z elku do bialegostoku i tam bede rodzic, slyszalam same pozytywy o tej klinice wiec mam nadzieje, nie bedzie zle..:sorry:
dzis mialam koszmarna noc.ja i moj maz..do sypialni dotarlismy o 2 rano bo zasnelismy w salonie ogladajac cos tam , a na gorze( sypialnia jest na poddaszu) zaczelo cos walic i stukac w sciany i w dach..normalnie koszmar przestraszylismy sie i wlaczylismy tv zeby nie slyszec ale po godz tv sie wylaczyl a stukalo dalej..jescze moj maz zasnal i mial jakies koszmary a potem ja zasnelam nie wiem o ktorej i tez mialam jakies koszmary...boze co za noc...:crazy:;-)
do tego ledwo hodze jak polamana, biodra bola, ze szok:-(

oki uciekam juz milego dnia zycze i braku skurczy!!!
 
reklama
Czesc Dziewczyny :)
Musze przyznac Ataata ze Twoja siostra to przezyla koszmar :szok::eek: Ja sie strasznie boje wlasnie takiej znieczulicy :-(
A co do smarowania to normalne juz teraz. Moja ciocia zeby jej corce bylo latwiej rodzic to zaniosla torbe pelna slodyczy i kawe dla poloznej:wściekła/y: Zreszta ja chyba bym zrobila to samo, jesli mialoby pomoc.

Ewa widze ze nie tylko u mnie noc pelna wrazen :zawstydzona/y: Ja dzis nie moglam spac z powodu skurczy, a jak przysynalam to zaraz sie budzilam i tak nie wiem przez jak dlugo :eek::wściekła/y: A i mialam sen ze rodze... chodzilam z bolami i myslalam ze przejdzie az zobaczylam jakas krew :-( normalnie siusialam krwia... Jejku jak ja sie boje :no:
 
dzien dobry dziewczyny

widze ze zaczyna sie schizowanie:tak:oj a do konca jeszcze conajmniej miesiąc ;-)

ataata magda_lenka obie historie są szokujące i nikomu nie życze by znalazł sie w podobnej sytuacji. jak bylam w ciazy z damianem lekarz połozył mnie w 29 tygodniu na kilka dni do szpitala bo mialam skurcze...i powiem wam ze tez sie napatrzyłam na sytuacje typu NIE MASZ KASY ZAPOMNIJ O CESARCE...

mialam nadzieje ze przez te 8 lat cos sie zmienilo ale widze ze tylko mialam nadzieje...

echh
 
Hej dziewczyny,
raaany, jak się czyta te historyjki, to szok ogarnia, jak człowiek człowiekowi może takie przeżycia fundować :szok: Jeszcze w takiej i tak zupełnie nowej i co by nie mówić-kryzysowej sytuacji. Zamiast wspierać, to dobić chcą. I co im z tego przyjdzie. Nie rozumiem :no:
Dobrze wiedzieć, że takie bałwany na świecie żyją i trzeba z nimi walczyć :growl: (Trzeba przeszkolić też mężów)
Mam jednak prośbę-nie schizujmy. Nastawmy się pozytywnie.
Myślmy o tym że już niedługo nasza "wirtualna" znajomość z dzidziusiem przejdzie do "reala" (tak to odbieram, bo gadanie do własnego brzucha to trochę jak gadanie do kogoś w necie-nie widzisz, nie słyszysz, czekasz na jakis znak-sygnał ;-) ).

A poza tym, czytając Wasze opowieści o skurczach, zaczęłam się zastanawiać, czy aby mam wyznaczony dobry termin porodu. Ja ŻADNYCH skurczów jeszcze nie czuję :eek:. Za to chyba moja miednica się "luzuje" bo ostatnio mam problemy z chodzeniem. Bujam się na boki i mąż się ze mnie nabija, że dużą kaczkę sobie wyhodował ;-)
 
hehe Dada witam Cie bo sie jescze nie znamy;-) rozbawilas mnie ta kaczka..hehe..ja tez chyba zaczynam tak chodzic, bo ciezko mi..chwilami nie moge isc bo jakby gdzies w dole sie moja Jula usadowila bardzo nisko..i nie martw sie, ja tez nie mam zadnych skurczow a termin na 20 grudnia, tylko sie cieszyc ze nie boli:tak:;-)
a co do schizowania, no wiecie ja chyba zaczynam, bo coraz czesciej mysle o porodzie i boje sie normalnie, jak ktos mowi o grudniu w byle jakim temacie to ciarki mnie przechodza..hehe
dzis rano maz wychodzil do pracy, ja polamana go zegnalam jeczac, a on mowi " nie martw sie juz niedlugo" a ja na to " ale mnie pocieszyles" hehe, bo od razu dreszcz strachu :-D:szok:;-) szok normalnie sie boje:sorry::eek::tak:
pozdrawiam!!!
 
Dada duze poczucie humoru ma Twoj maz :-D:tak: Moj jak narazie do mnie to tylko 'brzuchata' mowi albo 'mleczarnia' :laugh2:
Ale w sumie co prawda to prawda ;-) wiec nie moge mu zabronic.
 
Witajcie ;-)
No fakt, historie jakie opisałyście mrążą krew w żyłach... Trudno uwieżyć, że w XXI wieku mają one w ogóle miejsce.
Aż nie chce mysleć co złego przez takie olewactwo lekarzy może się stać :wściekła/y:

Mnie wczoraj wymęczyli znajomi z pracy ;-) ale było miło. Wieczór zaliczamy do udanych.
Dziś od rana piorę ciuszki i pozostałe rzeczy małego. Testuję też nawilżacz powietrza. Własnie się dezynfekuje ;-)

U mnie nadal skurczy nie ma... Ale widać, że nie jestem sama ;-) w tej grupie.
Miłego dnia kobitki - kaczuszki ;-)
 
Witam sie i ja!
Kurcze widze ,ze nizle sie schizujecie dziewczyny.Powiem tylko to co Dada.Nastawamy sie pozytywnie;-):tak:
Bedzie dobrze i pomyslcie ,ze porod to tylko klucz do szczescia, do naszych kochanych malutkich istotek, wcale nie musi byc straszny i okropny wiec po co sie odrazu tak negatywnie nastawiac.Ja np. znam pare kolezanek , ktore urodzily bardzo szybko i prawie bezbolesnie(no troche bolalo oczywiscie ale nie jakos tragicznie).Dwie z nich od wejscia do szpitala po 3 godz mialy juz swoje szczescia na rekach i jedyne co nam pozostaje to nastawic sie ,ze nasze porody tez takie beda;-):happy:
 
A ja cały czas wierze, że u mnie będzie tak właśnie jak pisze AneczkaK
Być może naiwnie, ale co tam. Pozytywne podejście do sprawy (nie tylko takiej jak poród) pozwala mi nie przetrwać. Po co jeszcze znęcać się nad sobą psychicznie.
Ale jak już się zacznie, będę czujna.

Hello Żonkilek :-). Miło Cię poznać.
Mam dokładnie te same bóle co Ty. Tak nisko, nisko. Zawsze się zastanawiałam, dlaczego niektóre ciężarne jak chodzą, to tak się bujają. To już wiem...

A schizowanie ze zbliżającym się wielkimi krokami grudniem, to też mam. Choć jakoś bardziej nie w kwestii samego porodu, tylko bardziej co do tego, jak sobie poradzę po.
Bo przecież trzeba dojść do siebie, a tu wszystko się goi, maluch pod opieką, pewnie problemy z laktacją i takie tam. A ja taka "Zośka samośka" jestem. Będę musiała się nauczyć, że mąż wokół mnie lata i usługuje.
 
reklama
A tak dla rozluźnienia-anegdotka, opowiedziana przez człowieka z GoldenLine:
"nie zapomne jak kiedys do nas do firmy weszla babka z dzieciakiem za reke i do jednego z handlowcow mowi "pamieta mnie Pan?" ....
Kurde, wszyscy spadlismi z krzeseł pod biurka.
Darek powazna mina a babka lekko speszona mowi "zamawialem laptopa u Pana .... " :laugh2:

Chłopak musiał być trochę blady, a główka pracowała jak nigdy, żeby sobie przypomnieć.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry