kacha_wawa
12.2007/01.2010/09.2011
Witajcie Dziewczynki i Chłopczyki :-)
Mam do Was pytanie, czy Wy też przeżywacie teraz takie huśtawki nastrojów?? U mnie jest z tym po prostu tragicznie, z euforii popadam w totalną rozpacz i sama nie potrafię wyjaśnić dlaczego... Wyżywam się na Tomku i jest mi z tym cholernie głupio, on się próbuje dowiedzieć o co mi chodzi, a ja dodatkowo drę na niego mordę...
Wczoraj wydarłam się na faceta w sklepie, który zażartował sobie, że za urodzenia dziecka da mi kilka funtów, a jak będzie ładne to da mi trochę więcej... Koleś chciał zażartować, a ja zjechałam go jak nie powiem kogo... Później było mi cholernie głupio, no ale cóż, już się stało... Więcej do sklepu nie pójdę, bo najzwyczajniej w świecie wstydzę się swoich wybuchów....
Najgorsze jest to, że po wybuchach złości i histerii jak gdyby nic wraca mi dobry humor i mam pretensję do Tomka, że później on chodzi na mnie wkurzony...
Jeszcze doszły te koszmarne, nieprzespane noce, padam z nóg, a usnąć nie mogę, cały czas się kręcę... Zasypiam dopiero nad ranem i mogłabym tak całe dnie przeleżeć...
Dopadła mnie jakaś pomroczność jasna i na nic nie mam ochoty, kurcze nie wiem czy to nie są objawy jakiejś depresji... Nawet na początku ciąży nie miałam takich humorków i takich huśtawek emocjonalnych, a to co się teraz dzieje to prawdziwy koszmar...
Wyrzucam sobie jeszcze, że co ze mnie za matka będzie, skoro gdziekolwiek się nie ruszę zapominam języka w gębie, zniknęła mi ta pewność siebie, którą miałam w Polsce... Tutaj czuję się jak jakaś zagubiona sierotka Marysia, której wszystko leci z rąk i z niczym nie daje sobie rady...
Nie będę Was dłużej zanudzać, idę znowu do wyra zamulać...
Mam do Was pytanie, czy Wy też przeżywacie teraz takie huśtawki nastrojów?? U mnie jest z tym po prostu tragicznie, z euforii popadam w totalną rozpacz i sama nie potrafię wyjaśnić dlaczego... Wyżywam się na Tomku i jest mi z tym cholernie głupio, on się próbuje dowiedzieć o co mi chodzi, a ja dodatkowo drę na niego mordę...
Wczoraj wydarłam się na faceta w sklepie, który zażartował sobie, że za urodzenia dziecka da mi kilka funtów, a jak będzie ładne to da mi trochę więcej... Koleś chciał zażartować, a ja zjechałam go jak nie powiem kogo... Później było mi cholernie głupio, no ale cóż, już się stało... Więcej do sklepu nie pójdę, bo najzwyczajniej w świecie wstydzę się swoich wybuchów....
Najgorsze jest to, że po wybuchach złości i histerii jak gdyby nic wraca mi dobry humor i mam pretensję do Tomka, że później on chodzi na mnie wkurzony...
Jeszcze doszły te koszmarne, nieprzespane noce, padam z nóg, a usnąć nie mogę, cały czas się kręcę... Zasypiam dopiero nad ranem i mogłabym tak całe dnie przeleżeć...
Dopadła mnie jakaś pomroczność jasna i na nic nie mam ochoty, kurcze nie wiem czy to nie są objawy jakiejś depresji... Nawet na początku ciąży nie miałam takich humorków i takich huśtawek emocjonalnych, a to co się teraz dzieje to prawdziwy koszmar...
Wyrzucam sobie jeszcze, że co ze mnie za matka będzie, skoro gdziekolwiek się nie ruszę zapominam języka w gębie, zniknęła mi ta pewność siebie, którą miałam w Polsce... Tutaj czuję się jak jakaś zagubiona sierotka Marysia, której wszystko leci z rąk i z niczym nie daje sobie rady...
Nie będę Was dłużej zanudzać, idę znowu do wyra zamulać...
;-)
wierz mi ;-)
I odrazu mam lzy w oczach
Zapewne kazda z Nas ma swoje 'odchyly' 
i czasem to mam wrażenie że mi skóra na brzuchu pęknie jak coś wypnie tak strasznie mocno.