mea_osi
Mea, Agatka, Gabi i Mati
He he he. Dlatego mój małż nie chce, żeby trzecie miało imię na M. A ja bym chciała. Fajnie tak...
jak sie najmlodsza urodzila - Martyna to tata usilnie chcial M odwrocic do gory dnem i uparl sie na Weronike
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
He he he. Dlatego mój małż nie chce, żeby trzecie miało imię na M. A ja bym chciała. Fajnie tak...
Witajcie kobietki wczoraj miałam przeinstalkę systemu bo komp się bardzo mulił ale już doszłam z tym do ładu.
Nadrobiłam to co pisałyście przez wczorajszy dzień. U mnie wieczorem przeszła gwałtowna burza, potem druga także nieszczególnie to wszystko wyglądało.... Trochę drzew wyłamało. Aż strach pomyśleć co będzie dalej bo klimat się zmienia burze coraz gwałtowniejsze, trąby, huragany itp...
Widzę że Natalka_m i mea_osi miały podobne starania jak ja o maleństwo.
My staraliśmy się prawie 2 lata. Niby testy wskazywały na owulację a potem kolejna M, poza tym cykle nieregularne i długie. Pojechaliśmy do kliniki do Łodzi i oboje zrobiliśmy badania i u mnie wyszły zaburzenia owulacji a u M słabe parametry nasienia. Lekarz stwierdził że zajście w ciążę metodą naturalną jest praktycznie niemożliwe i zaproponował serię badań w tym genetycznych i w zasadzie zasugerował in vitro. Wysłał nas jeszcze na konsultację do androloga i endokrynologa płodności. Pani doc. zastosowała u nas kurację 3 miesięczną u mnie Medformaxem i wyniki stopniowo się poprawiały, po 6 miesiącach powiedziała że teraz może się już udać i tak było. Kilka dni po ostatniej wizycie zaciążyłam :-)
Ale to nie jeste takie proste. My staraliśmy się o dziecko 7 miesięcy. Wylałam w tym czasie morze łez i wydałam fortunę na testy ciążowe bo cylke miałam 35-40 dniowe. Każdy dzień dawał mi nadzieje. Potrafiłam zrobić 3 testy miesięcznie bo podobno nie dają 100% pewności. Co miesiąc oczywiście miałam objawy ciążowe które sama sobie wmawiałam:-( i jak w końcu się udało i zobaczyłam te dwie kreski to poryczałam się ze szczęścia-oczywiście zrobiłam jeszcze 2 testy i ze wszystkimi trzema pojechałam do lekarza. Nie potrafię się nie cieszyć z tego,że jestem w ciąży ale i nie potrafię sobie wyobrazić straty dziecka na tym etapie![]()
Zobaczysz, ze wszystko będzie dobrze. Ja tez jestem po przejściach i drastycznych, no ale tymbardziej tzreba wierzyć, że urodzimy zdrowe, piekne dzieciaczki
Dla tych maleństw w brzuszku trzeba się cieszyć, kazdy nasz nastrój się im udziela... Szczęśliwa mamusia= szczęśliwe dziecko! Głowa do góry!!!
Jakoś cicho tu dzisiaj i wczoraj tak samo było:-(
Mea do nas ta burza przyszła koło 2 w nocy ale nie było tak żle! Tylko najpierw latałam i zamykałam okna a za pół godziny otwierałam bo szło się podusić![]()
mea o 1 to juz juz szlam trzeci raz na siku!!!!no ja szlam spac kolo 1 i juz sie zaczynala ta burza ... myslalam ze bedzie gorzej ale przeszlo boczkiem![]()

wiecie co jak tak was czytam to sie zastanawiam kiedy u mnie cos trzasnie...bo kiedys musi tak cukierkowo zawsze nie bedzie, zadnych problemow z zajsciem, z ciaza(narzazie -odpukac) najbardziej sie obawiam,ze trzasnie przy porodzie!!!!!!!