Ciekawe jak tam postęp porodu u Salsik...
A co do mojego dzisiejszego plamienia to co prawda to nie jest krwista wydzielina a taka lekko brązowa (jakby kawa zbożowa z mlekiem) ale i tak się tym martwię. Z tego wszystkiego jeszcze trochę brzuch mnie zaczął boleć. Chyba nerwy doszły. Albo takie uczucie jak przed okresem, ale kiedyś ginowi mówiłam, że czasem boli mnie jak na okres to powiedział, że na tym etapie to normalne. Niby tej wydzieliny było mało, ale i tak jest strach, bo chciałabym dotrwać chociaż do końca listopada bo termin mam na 17 grudnia wg OM dopiero.
Dziś odpuszczamy sobie szkołę rodzenia. Wolę uważać, a tam te ćwiczenia na matach czasem by znowu spowodowały plamienie ;/ Tak sobie myślę, że jeszcze dzisiaj albo jutro rano zadzwonię do swojego gina (zobaczę jeszcze co będzie dziś do wieczora i w nocy) i może uda mi się gdzieś wcisnąć na jutro na wizytę do niego, bo wolę żeby wszystko sprawdził, bo do tej planowanej 25 listopada mogę nie dotrwać. Może przy okazji usg zrobi i obejrzy łożysko, szyjkę, dowiem się ile mały waży i jak jest ułożony... bo ostatnio (3 listopada) stwierdził, że wszystko ok podczas badania ginekologicznego, ale specjalnie się do tego badania nie przyłożył, tylko tak na odwal ;/ i jedynie zapisał coś na zwiększoną ilość wydzieliny, upławy (gynazol i vitagyn c). Oby tylko dziś już było spokojnie i w nocy też!
A dziś kupiłam koszulę nocną, kapcie, skarpety, stanik do karmienia... wkładki laktacyjne mam też w razie czego, jeszcze muszę kupić 2 koszule rozpinane, podpaski (nie wiem co u Was polecają? podpaski, pieluchy, podkłady, majtki jednorazowe?)