kota-behemota
Q & H team
cześć dziewczyny,
u nas poranek był wręcz tragiczny
pojechaliśmy rano do przychodni na planowe szczepienie, ja stanęłam w kolejce do rejestracji, a M. z Kubusiem w foteliku poszedł pod gabinet. Pani z rejestracji niestety oznajmiła, że pediatra została wezwana gdzieś w nagłej sprawie i dziś nie ma szczepień i nagle rozległ się huk i usłyszałam, jak M. krzyczy "o boże!". teraz, jak to piszę to mam łzy w oczach, pamiętam wszystko, jak przez mgłę, rzuciłam się biegiem w ich stronę, a tu fotelik z małym leży bokiem na podłodze i słyszę, jak Kubuś przeraźliwie płacze. M. postawił fotelik na krześle i zaczął rozpinać małemu kombinezonik, no i fotelik się zsunął, pasy były odpięte, ale na szczęście Kubuś nie wypadł. Uspokoił się dopiero jak go do piersi przystawiłam, łzy mi leciały, jak grochy, pielęgniarki wpuściły nas do jakiegoś pokoiku, M. płakał, mały płakał, a ja starałam się trzeźwo myśleć, kazałam się M. brać w garść i zarządziłam, że jedziemy na IP sprawdzić, czy wszystko ok. Jak maluch się uspokoił, pielęgniarki sprowadziły inną lekarkę, żeby go obejrzała, Kubuś jeszcze trochę popłakał, a później już zaczął nawet gadać. Położony na brzuszku unosił się już na samych dłoniach! Mam obserwować małego, ale do teraz wszystko jest ok, więc chyba na szczęście na strachu się skończyło. Dziewczyny, uważajcie i zawsze stawiajcie nosidełka na podłodze!!! 
u nas poranek był wręcz tragiczny
Ostatnia edycja:
