Tofika - kurcze, żeby wszystko szybko się wyjaśniło!!!Zdrówka dla małej!!!!
Sosnowiczanka, z tego, co pamiętam przy Marysi, myśmy przeszli na spacerówkę, jak miała za małą gondolę na długość..
A myśmy wróciły ze spacerku, mała wypiła mleczko, duża zjadła serek, a ja się biorę za obiad;-)
A na spacerku - myślałam, że nie wyrobię;-) Odważyłam sie wyjść bez wózka dla Marty, tylko ją zachustowałam..no i idziemy. Po drodze weszłyśmy do Biedronki, po banany, bo wczoraj zużyłam do ciasta..W drodze powrotnej Marysia krzyczy "siku"


Ja zachustowana, dom w miarę daleko, ale dałyśmy radę. Jak ktoś nas z boku obserwował, to musiał mieć niezły widok: kupka z trzech bab


Ok, zmykam robić obiad..