hej dziewuszki, my z M. postanowiliśmy się wziąć za siebie- jemy zdrowiej i staramy sie nie podjać po 18.00 Mężol wyciągnął rower z piwnic y i twardo jeździ

Zobaczymy co z tego wyjdzie. On musi zrzucic 15 kg a ja 10, daliśmy sobie pol roku na takie cuda ;p
Mikolaj od 3 dni marudny okropnie nawet na rekach się rzuca...ratują nas tylko spacerki do lasu,a w domu kocur z którego Miki się zasmiewa jak tylko przejdzie gdzieś obok nas

staram sie Was regularnie podczytywać, ale jakoś z pisaniem ciężko...
na weekend majowy uciekam do ojca do Bielska, ma po nas w niedzielę przyjechać, bo nas samochód to już umarł całkowicie i chyba trzeba będzie dziada sprzedać, bo nawet naprawić nie ma za co
A co do poróży w foteliku- to im dalej jedziemy tym jest spokojniej, bo mikolaja samochód strasznie usypia- czasami jak jedziemy do babci to 30 min wytrzyma, ale jak dalej to pada i śpi do końca

a przecież zawsze można zrobić praerwę na jakimś leśnym parkingu na karmienie i przewietrzenie się

będzie dobrze dziewczyny!
majeczko: tulę mocno kochana! i pamiętaj- tak jak pisze Mła- nie wie facet co stracił! jesteś dzielną, silną i wspaniałą kobietą:* masz też dwójkę przecudownych szkrabów, ktore dzień w dzień będą dodawały ci siły i kochały nad życie! jakbyś potrzebowała jakiejś pomocy to śmaiło krzycz:*:*:*
izi: miłego spotkanka! pewno stęskniona jestes strasznie!
asieńka: mam nadzieję, że operacja poszła sprawnie!