Milva
Zbójkowa mama;)
Przez Tz Milva...
no tak...nikt tak nie potrafi zje... humoru jak osobnik płci przeciwnej...oni są niereformowalni

Inka- mój też potrafi strzelić focha na brak sexu , często mu się to zdarza...
Dzień dobry...
Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.
Ania Ślusarczyk (aniaslu)
Przez Tz Milva...

Ale proszę Cię, dbaj o siebie, nie bagatelizuj niczego więcej i... odpuść sobie trochę, postaraj się więcej relaksować, choćby pół godziny tylko dla siebie co dzień i będzie lepiej
Wierzę, że to jednak opcja "po-tabletkowa" i za kilka miesięcy będziesz zdrowa jak rybka! A co do antykoncepcji - nie myślałaś o implancie? Kurczę, sama mam go od 2 tyg i czuję różnicę, ma mniejszą ilość hormonów i nie tyje się tak od niego, nie puchnie od nadmiaru wody w organizmie, nie ma takich wahań nastrojów... Nawet na wadze zobaczyłam dzisiaj 2kg mniej! 
A co do zmiany koloru... Nie mów hop ;-) Ja odkąd pamiętam miałam 1000 odcieni rudości na głowie, od tycjanu do rubinowej czerwieni, z jednym epizodem miedzianego blondu nawet ;-) I zawsze jakoś tylko te czerwienie mi w głowie były... Jakiś czas temu stwierdziłam, że chyba juz mi nudno i sięgnęłam po brązy, było ok, ale znowu się znudziło... Teraz od tygodnia mam na głowie "gorzką czekoladę" - BARDZO ciemny brąz w zimniejszym odcieniu, który wygląda prawie jak czarny
I powiem Ci, że dawno już tak dobrze nie czułam się w żadnym kolorze, chociaż to eksperyment był i też się bałam, co będzie jeśli mi się nie spodoba ;-) Ale widzisz, czasem zaczyna pasować nam inny kolor włosów, bo też zmienia się nam charakter i postrzeganie pewnych rzeczy. Nie zawsze jest to tylko kaprys i chęć zmiany ;-) Z mikołajem szkoda, że Aleksy spał, ale dzisiaj sobie mam nadzieję "odbijecie" i zrobisz dużo zdjęć rozbrykanego Smyka :-)
Ponoć są bardzo wygodne, chociaż odstraszają wyglądem ;-) Nie próbowałam ich, ale myślę, że to lepsza opcja od tamponów... W końcu tampon wchłania wilgoć, a co z resztą tego wszystkiego? Przecież miesiączka to nie tylko sama krew...
A jeśli istnieje obawa co do "przeciekania", to i tak wygodniej z wkładka niż z podpaską...

Pocieszeniem jest chyba tylko to, że kiedy seria minie, przez długi czas jest cisza i spokój ;-) Mam nadzieję, że sytuacja się poprawi, nie może przecież ciągle być pod górkę!
A z Mężem nie dziwię Ci się, że rozmowa była... :-( U nas nie było nigdy problemów z kolegami, ale o picie tez już walczyłam i o wieczne szukanie okazji do wychodzenia z domu - najczęściej na zakupy, z których wracał z niepotrzebnymi rzeczami bo "była promocja"... :-(