Mła
Jestem, jestem ;)
A widzicie! Może i Ema mówi więcej niż niektóre grudniaczki, ale za to zacofana z butlą 
Jak ja Wam zazdroszczę tego, że dzieci nie jedzą Wam w nocy! Dla mnie to nie jest kwestia wyboru, ona po prostu się tego domaga i jest straszny płacz za mlekiem
Jedna ciotka mojego M powiedziała mi kiedyś, że zabijam swoje dziecko karmiąc je w nocy. Dosłownie. Tak jakbym karmiła ją na siłę 
Bardzo dziękuję za podpowiedzi. Łysa, kubek wygląda odlotowo. A nadaje się do picia na leżąco?
Inka, ta krowa już dawno zwróciła moją uwagę w sklepie, ale mamy z bardzo podobną końcówką i jest raczej zabawką niż kubkiem. Sama nie wiem... Może brak mi konsekwencji? Od weekendu spróbuję chociaż zawalczyć o soczki z normalnych kubków. Tylko, że jak Ema czasem się przytuli i robi się jej dobrze od razu mówi mi "siok". Chodzi o rytuał, że ona leży na oparciu narożnika, trzyma stopy na moich nogach, ciągnie się za ucho, albo bada mi twarz... Wiecie, takie momenty tylko nasze. Nie wiem, czy mam siłę jej to odebrać, a z drugiej strony nie mogę przecież pozwolić, żeby przeze mnie miała krzywy zgryz, czy wadę wymowy,...... ech....
Jak ja Wam zazdroszczę tego, że dzieci nie jedzą Wam w nocy! Dla mnie to nie jest kwestia wyboru, ona po prostu się tego domaga i jest straszny płacz za mlekiem
Bardzo dziękuję za podpowiedzi. Łysa, kubek wygląda odlotowo. A nadaje się do picia na leżąco?
Inka, ta krowa już dawno zwróciła moją uwagę w sklepie, ale mamy z bardzo podobną końcówką i jest raczej zabawką niż kubkiem. Sama nie wiem... Może brak mi konsekwencji? Od weekendu spróbuję chociaż zawalczyć o soczki z normalnych kubków. Tylko, że jak Ema czasem się przytuli i robi się jej dobrze od razu mówi mi "siok". Chodzi o rytuał, że ona leży na oparciu narożnika, trzyma stopy na moich nogach, ciągnie się za ucho, albo bada mi twarz... Wiecie, takie momenty tylko nasze. Nie wiem, czy mam siłę jej to odebrać, a z drugiej strony nie mogę przecież pozwolić, żeby przeze mnie miała krzywy zgryz, czy wadę wymowy,...... ech....
Chociaż z drugiej strony każdy okres to zawsze jakaś dobra wiadomość
Oczywiście chodzi o pieniądze - łącznie żąda alimenty na siebie a zarabia więcej niż mój brat. Brat zostawił jej cały majątek, a sam się wyprowadził i wynajmuje mieszkanie. Syna ma w poniedziałki, środy i co drugi weekend od piątki. Cały lipiec w wakacje, a ona przedstawia miesięczne koszty utrzymania siebie i dziecka tak jakby cały czas Szymonek był u niej. Oczywiście muszę nadmienić, że moja bratowa jest "specyficzną" matką tzn bez matczynej miłości. Ehhh - dużo by pisać. Mój brat był ojcem i matką. Szymon płacze jak ma wracać do matki do domu. Gdyby nie wyjazdy mojego brata w delegacje to pewnie on starałby się o opiekę nad dzieckiem.