Witajcie w kolejnym słonecznym dniu! Upał, że szok.
Na słońcu czuje się trochę, jak taka zaawansowana ciezarowa.
Z tymi chorobami w przedszkolu, to trochę tak jest, że rodzice nie mają co robić z dzieckiem, bo idą do pracy. No i jak dziecko nie leży plackiem z gorączką, to znaczy, że może iść. Ja juz dałam z tym spokój. Widzę cały czas jak dzieci pokasłują w sali. Każdy wie jakie są zasady, bo umowę podpisywał, ale i tak robią co chcą.
Dzisiaj z córką do przedszkola poszliśmy z buta. Znaczy ona na rowerku. Uczy się jeździć na dwóch kółkach. Rany ile się umeczylam, nagadalam: "pedałuj, patrz przed siebie, jedz prosto" :-/ Szok ile takie dziecko ma zajęć na minutę!
Potem poszłam do sklepu i kupiłam składniki na ciasto na przedszkolny piknik. Robie Shreka! Pierwszy raz, ale ciasta tego typu juz były grane, wiec chyba będzie ok. Tylko trudność jest taka, że robię dwa :-) żeby mąż focha nie strzelił, że nie ma dla niego.
Dziś na obiad spaghetti, ale nie wiem czy ja będę to jadła. Przy takiej pogodzie nie mam ochoty na takie ciężkie dania.
Za to wczoraj była fasolka, brokuł, marchewka i jajo sadzone :-) Pyszne! Anula dzięki za inspiracje.
Magda z UK Ty naprawdę zawsze wszystkim odpisujesz. Szacun! Ja czytam i zawsze zapomnę coś do kogoś napisać. Jesteś wielka!