reklama

Grudzień 2014

co do 100tki to powoli a dobije,w grudniu juz na bank tyle bedzie:tak: ale co tam:-D:-D:-D

Ja tez mam czasem wrazenie ,ze sama tu siedze. A najgorzej jak Wy piszecie caly czas,ja sie odezwe a tu cisza nagle..i co tu sobie pomyslec,no?

wlasnie skonczylam obiadek na jutro robic (żołądki w sosie koperkowym i marchewke z maselkiem) bo jutro wyjezdzam z tesciowa od rana sukni dla niej szukac i nie mialam bym czasu pichcic.Wlasnie 13tego ide na 40lecie do tesciow a tak mi sie nie chce....buty musze sobie jeszcze kupic,tylko nie wiem jakie...zupelna pustka w glowie
 
reklama
Makrofag[/B] Ty musisz planować sobie spacery, a ja tylko marze by siąść na dupencji. Mimo to jakoś nie mam zabójczo szybkiej przemiany materii:eek:

Hehe no niestety dzisiejsze bieganiepo urzędach wogóle nie usprawniło mojej pracy jelit, ani też spędzenie 2h w aucie przez te ciągłe roboty drogowe. Ale za to wzięłam sobie do serca co pisałyście chyba wczoraj, że jazda bez pasu biodrowego to jak jazda całkowicie bez pasów. Zmusiłam się żeby normalnie zapiąć pas i jakoś przetrwałam. Problem w tym że pas nawet jak jest pod brzuchem to mnie uciska, pewnie przez te wzdęcia.
 
mitemil- to super, że mała się szybko zaklimatyzowała,
lionessa- kiedy Cię najbardziej boli? jeżeli po cięższym jedzeniu, to może masz to co ja w pierwszej ciąży- kamienie na woreczku żółciowym. ciągle miałam złe wyniki i próby wątrobowe podwyższone
makrofak- u mnie niezawodny sposób to kilo czereśni i szklanka wody, ale żebyś sobie bidy większej nie narobiła, lepiej iśc do lekarza
zanag- wzdęcia są bardzo doczuwalne, nie można leżeć, stać czujesz uciążliwy opór, oddychać nie możesz, jeśli czujesz się swobodnie, to na pewno jest wszystko oki
ms -kciuki za wizytę
jopal - doskonale Cię rozumiem, u mnie na razie cisza, ale jakiś tydzień temu miałam wściekliznę stulecia

Moja chrześnica wyjechała wcześniej, bo akurat szwagier był w moim mieście i potem ciężko było by im gnac tyle km, ja wcale na ten fakt nie narzekam i od razu rzuciłam się na wyrko i spałam 2 h..jak mi tego brakowało, nie nadaję się na ciotkę zabawiaczkę teraz, chodź wcześniej uwielbiałam to. Dziś poszliśmy sobie na pizzę i najadłam się jak nie wiem co. Wczoraj lekarka zapytała mnie, czy mąż nie narzeka na bieganie po zachcianki, a ja, ze w sumie jak do tej pory, jeszcze ani razu go nie wysyłałam o 22 polody, czy cuś, więc dla zasady pobiegł teraz do Carrefoura po arbuza :-D
 
Ewelinka jestem jestem :-) czytam na bieżąco tylko tak ciężko wbić mi się w rozmowę...
W czwartek mam wizytę. Po miesiącu niewidzenia mojego malucha ogarniaja mnie typowe dla mnie przedwizytowe leki :/ a nie chce wam zamulac... :-) czekam na jakieś porządne ruchy młodego bo jak narazie jedynie bulgotki. Przez ostatnie dni mam mega apetyt aż boję się wazenia w czwartek :-P
No a poza tym moja siostra 12lipca ślub więc dosyć ostro pomagamy w przygotowaniach :-)

Buziaki dla wszystkich, przepraszam że tak tylko o sobie.
 
Agrafka ja właśnie wczoraj byłam u lekarza :) i próbowałam z tym syropkiem i staram się jak mogę, liczę że bardziej lekkostrawna dieta, więcej wody i ruchu może pomóc, ale pewnie nie w dwa dni, potrzeba regularności i czasu. Za miesiąc kolejna wizyta więc zobaczymy jak będzie, jakby co będę dzwonić wcześniej. Problem jest też we mnie, bo ja bardzo lubię jeść rzeczy które mi nie służą, są ciężkie, zapychają, albo wzdymają i nie zawsze potrafię sobie odmówić mimo że wiem że nie powinnam... to silniejsze ode mnie :]
Śpijcie dobrze dziewczyny, poczytam chwilę o królikach i się kładę.
Do jutra
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry