Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
. Głodujących i zestresowanych obywateli zakładam, że g... to obchodzi.
...no ale jesteś...

i najzdrowsi - zapomnialas dodaćgdzie xboxa bierze sie na raty, a zycie kosztuje niekiedy wiecej niz w Holandii. W Polsce wychowuje sie dziecko w strachu, czy w przedszkolu nie zalapie jakiegos chorobska, bo za leki trzeba placic z wlasnej kieszeni, czasem nawet 200 PLN , ktore nierzadko bywa ostatnim 200 plnowym banknotem do konca miesiaca. Ilez ludzi stoi przed wyborem,czy nakarmic dziecko, czy wykupic coraz drozsze lekarstwa, w panstwie, gdzie za wszelka cene straja sie zlikwidowac z rynku tansze odpowiedniki. Polska to wielki , powolny oboz koncentracyjny, w ktorym przezyja tylko najgobatsi..[/I]
I że ludzie pracy nie mają???Witam. Ja w przeciwieństwie do Gosa1977 wyspałam się znakomicie, a o 11.00 bolały mnie już oba boki i musiałam wstać
Mała też już domagała się śniadania więc dalsze wylegiwanie się w lóżku nie mogło mieć miejsca bytu;-)
Generalnie to sie chyba będę troche nudzić, bo domek posprzatany, na obiad kupne pierogi....
Może jak córka wróci to pojedziemy do LIDL-a sprawdzić te promocje dziecięco-ciążowe;-)
Kurcze, macie racje - zimno tam pomimo pięknego sloneczka.... Wyszłam na chwilke do ogrodu i zmarzłam...
Astrid witaj z powrotem w miarę normalnym kraju
Ja też nie mam zamiaru wracać do Polski -
i najzdrowsi - zapomnialas dodać
Ja jestem z rocznika, który pamięta stan wojenny, kartki na wszystko, kilkukilometyrowe kolejki w sklepach i wyroby czekoladopodobne (błeeeeee).
Gdy w latach 1978-1981 mój tata pracował na delegacji w Wiedniu i my z mamą spędzałyśmy tam wakacje to ja zawsze pytałam "Mamo, a kiedy w Polsce bedzie tak, że pomarańcze i szynka będą w sklepach cały rok, a zakupy będzie można robić bez kartek?".
Moja mama zawsze niezmiennie mi wtedy odpowiadała, że jak będę miała już swoje dzieci to w Polsce też będzie dobrze.
Po latach, gdy z dwójką małych dzieci i bezrobotnym mężem stanęłam przed wyborem czy zapłacić za mieszkanie/prąd czy kupic podstawowe produkty żywnościowe przypomniały mi się te słowa....
Tak, w Polsce owoce/ szynki i prawdziwe czekolady są cały rok. Tak, pólki sklepowe uginają się od towaru a o kartkach i kolejkach wszyscy już dawno zapomnieli - ale kogo na to wszystko stać? Gdy przeciętna rodzina musi wyubierać między rachunkami na czynsz, czy lekarstwa a zakupem podstawowych środków do życia....Gdy ciężko pracujący górnik zarabia marne 1500 na rękę, a telewizor kosztuje 3000zł?
Dlatego uciekłam z Polski i wierzczie mi - jestemk chora jak mam jechac tam nawet na króciutkie wakacje..... I to nie dlatego, że mam masę forsy i nie chcę się przyznawać do "biedniejszej" rodziny, nie. Dlatego, by mnie szlag nie trafiał płacąc w kasie supermarketu 200-300zł za pół koszyka produktów.
Tutaj tez nie jest mi różowo. Też nie wszystko udaje mi się płacić na czas. Też nie stac mnie na wakacje w ciepłych krajach, ale tutaj żyję dużo spokojniej bo wiem, że moge liczyć na jakąś pomoc socjalną, że nikt nie zabierze mi rodzinnego bo przekroczylam dochod o 2€.....
. Już nie mówię, że ponad 300zł zapłaciliśmy za kupno suchych zakupów do NL, typu kasze, ryż, jakieś przyprawy, keczupy itp. Ojciec mnie bardzo pocieszył, bo powiedział, że przynajmniej o nas nie muszą się martwić, bo wie, że nam tutaj państwo pomoże w razie czego. Już nie wspomnę, że mojego teścia co chwile ciągają na komisje w NFZ, a on czeka na drugą endoprotezę, więc raczej zdrowszy nie będzie. Jakby chcieli, to by obywatelom wszystko zabrali i podnieśli ceny na podstawowe produkty jeszcze bardziej
. Zrobili wyliczenia, że od ostatniego spisu ludności z mojego rodzinnego miasta (Wałbrzych) zniknęło 20 000 ludzi. Ja pamiętam, jak kiedyś wpisywało się, że Wch to miasto około 200 000, potem, że 1500, 1300, a teraz jest ledwo 1200 i nadal maleje. Nie dziwię się.To nie jest takie proste jak ci się wydaje. Niestety nie ejstem sama, mam też męża, z którego zdaniem musze sie liczyć (jak i on z moim). Dopóki dzieci były na tyle zżyte z babciami to nie chcieliśmy ich pozbawiać tego kontaktu. Zresztą było nam trochę na rękę gdy rodzice zabierali dzieci do PL na całe 6 tygodni. Do tego doszły jeszcze 3 komunie - jedna mojego syna i dwie naszych wspolnych chrześniaków (ja i mąż jesteśmy chrzesnymi dwojki chłopców od szwagra). Akurat sie to rozłożyło niemal na wszystkie lata spędzone tutaj.Iskierka przecież na wakacje to możesz jeździć do "ciepłych" krajów a nie do PL....
Astrid, ja podczas swojej ostatniej bytności w PL (sierpien 2011) zapłaciłam 500zł w real. W koszyku miałam podobnie jak ty niemal same "suche" produkty (galaretki owocowe, żelatyna, wedlowskie słodycze itp). Jedyną droższą rzeczą jaką wtedy kupilam byl parowar za 89zł (i nie byl to ten najdroższy). Nie kupiłam wtedy ŻADNEJ wedliny, alkoholu czy czegoś tam jeszcze.No ja jak za dwie małe butelki Nestea miałam zapłacić około 10 zł, to normalnie myślałam, że zęby będę zbierać z podłogi w tesco. Już nie mówię, że ponad 300zł zapłaciliśmy za kupno suchych zakupów do NL, typu kasze, ryż, jakieś przyprawy, keczupy itp. Ojciec mnie bardzo pocieszył, bo powiedział, że przynajmniej o nas nie muszą się martwić, bo wie, że nam tutaj państwo pomoże w razie czego. Już nie wspomnę, że mojego teścia co chwile ciągają na komisje w NFZ, a on czeka na drugą endoprotezę, więc raczej zdrowszy nie będzie. Jakby chcieli, to by obywatelom wszystko zabrali i podnieśli ceny na podstawowe produkty jeszcze bardziej
.