No i teraz maly spi ze mna nadal ma problemy z obracaniem ,czesto sie budzi z placzem ale jestem obok i szybko interweniuje ,wiec przynajmniej maz moze spac.Tylko ze cierpi na tym nasze zycie intymne:-(
Nana, ja miałam troche podobnie, gdy moje dzieci byly małe.
Jak urodziła się córka to mieszkaliśmy jeszcze u teściów. Spalismy na wąziutkiej, kawalerskiej rogówce mojego męża, a jego malutkim, kawalerskim pokoiku. Łożeczko stało w nogach naszego łóżka i jak mała płakała to brałam ją na karmienie do siebie i tam już zostawała do rana. Gdy miała pól roku wyprowadziliśmy się na swoje i corka dostała swoj pokój. Było podobnoe, z tym, ze w nocy to ja przenosiłam sie do jej pokoju na wąski tapczanik. Zasypiałam z nią nawet gdy już nie piła cyca. Siłą rzeczy seks musiał odbywac się wczesniej, gdy córka zasypiała swoim pierwszym, dość mocnym snem. Nie zawsze nam to wychodziło, ale jakoś dawaliśmy rade. Efektem spania z córką bylo to, że gdy miala rok musialam zlikwidowac łóżeczko jako zbedny, zawadzający mebel.
Gdy urodził sie syn to sytuacja była podobna. Córka czasem wołała mnie jeszcze do siebie, ale jak zasypiala to ja wychodzilam cichaczem z łożka i ta nie budzila sie juz az do rana.
natomiast syn upatrzyl sobie godzine 1.00 w nocy na karmienie piersią i nie bylo mocnych. Nawet gdy już przeszedł na butle, to można było wg niego regulowac zegarek - 1.00 w nocy Michał woła o butlę. Na szczęscie wypijał i zasypiał. Na nieszczęscie - zwyczaj budzenia się o 1.00 w nocy został mu aż do 5 lat i przez te wszystkie lata śmialiśmy się, że jest to najl;epszy środek antykoncepcyjny

My chcąc seksu musieliśmy kombinowac nieziemsko - córka do przedszkola, syn śpi no to my robimy swoje. Czasem uciekaliśmy do łazienki, czasem musieliśmy kłaść się spac "z kurami" bo wiedezieliśmy że po pólnocy nic z tego nie będzie.
Mieliśmy ubaw, ale jakos się udawało

Mieliśmy też kryzysy, gdy jedno drugiemu wypominało brak lub nadmierną ochotę

Był nawet taki okres, gdy ja chcialam i mogłam co noc, a potem nagle ni z tego ni z owego mi przeszlo i mąż miał pretensje. Zmieniłam tabletki antykoncepcyjne na inne i poprawilo się.
Teraz mąż mówi ze rozumie, ale wiem ze sie meczy. Ja też, bo czegoś mi brakuje, a jednocześnie wiem, ze nie dam rady.......
Na szczęscie umiemy otwarcie o tym porozmawiać i oboje wiemy, że dużo przyjemnego jeszcze przed nami
Ok, rozpisalam się, a teraz idę ogarnąc kuchnię. Choc lenia mam nieziemskiego...................