Zachodze w glowe i juz nie mam nadzieji. Jestem mama trojki dzieciakow ( prawie doroslych), 4 lata temu mialam usunieta tu w Anglii nadzerke (metoda LEEP) przed ktorym zabiegiem nie musialam sie startac a w ciaze zaszlam 3 krotnie wiedzac kiedy, mialo to nie wplynac na mozliwosci zajscia w ciaze jednak od tamtej pory pomimo okresu jak w zegarku, owulacji na czasie i pozytywnych testow zaraz przed miesiaczka nasze starania nie przynosza rezultatu. Wszystkie badania w normie, owulacje wystepuja wedlug badan progesterunu (21 dzien badanie), usg nie wykazalo nic a dzidzi jak nie bylo tak nie ma. Dzis kolejny raz miesiaczka a wczoraj pozytywny test i nie z jakas mizerna cieniutka linia. Niestety w Anglii nikomu sie nie spieszy a mi zegarek tyka (41). Moze ktos mial podobnie ? Zastanwiaja mnie te pozytywne testy (nie robie kazdego miesiaca) ktore sie zdarzaja i okres wkrotce pozniej. Tak wczesne "poronienia" jesli to sa poronienia musza miec jakas przyczyne
