reklama

Imiię dla dziecka

reklama
A u nas na Pitra na początku mówiliśmy "koza" :-D cały czas beczał jak koza. Ale było oburzenie w rodzinie :-D A mama moja myślałam że wyjdzie z siebie, jak miesiąc po porodzie jesteśmy w sklepie i spotykamy kolegę mojego K. Poważny Pan w garniturze mama się rozpływa widzę i on w pewnym momencie: " A jak tam koza??? " :-D :-D No myślałam że mama wyjdzie z siebie i stanie obok. :-D No ale przestał beczeć i przestał być kozą.
 
karolinkaz teraz to już powinnaś powiedzieć skoro zaczęłaś :-)
A ja miałam byc chłopcem i bardzo chciałam nim być (nawet sikałam na stojąco :zawstydzona/y:) i wołali na mnie Kasiek, od Kaśki mojego imienia.
 
nasz mlody jak zaraz po urodzeniu zostal przeze mnie nazwany Dziobakiem (bo jak go kladalam na raminiu do odbekniecia to tak mnie dziobal noskiem jak ptaszek) tak zostal Dziobakiem do tej pory. Cala rodzina i znajomi tak go wolaja a on od poczatku reagowal na to tak samo jak na imie :) Teraz sie smieje ze jest Dziobak to bedzie Kolczatka :) wiec skojarzenia ma kazdy swoje :D
 
Podobno jak byłam mała to podchodził do mnie brat mojej matki i pytał się mnie gdzie jest świniak... No a ja jak największy debil pokazywałam palcem na siebie... Do tej pory czasem mu się to przypomina... :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry