A u nas chyba będzie Patryk.
Mąż jeszcze trochę protestuje, ale już coraz słabiej.

Odpuścił już Gundolfa i Gustawa.
Teraz się zastanawiam, czy mu jakiegoś drugiego imienia nie dać - oryginalnego i rzadkiego.
Mamy liczną rodzinę (tzn, rodzina mojego męża jest baaardzooo liczna). Na razie nie ma wśród nich drugiego Patryka, ale jak mu dodamy wyjątkowo dziwne drugie imię, to będzie jeszcze mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś z rodziny będzie się tak samo nazywał.
Ja się wkurzam, bo mój szwagier ożenił się z dziewczyną o takim samym imieniu jak moje i teraz obie mamy takie same imiona i nazwisko. A znamy się, lubimy i kumplujemy na co dzień. Do szału mnie to doprowadza! Aż tak, że myślałam, czy by do panieńskiego nie wrócić (ale po prawie 4 latach już się przyzwyczaiłam do nowego).