reklama

In vitro 2024 - refundacja

Chyba nie da się do tego podchodzić chłodno. Wydawało się że doszłam do siebie po niepowodzeniu a wczorajsze słowa lekarki "brak ciąży" podziałały jak nóż w serce. Niby się człowiek nie nastawia ale zawsze ta nadzieja się tli. I to poczucie niesprawiedliwości że inni piją, palą, ćpają i bum za chwilę brzuch. A my możemy na rzęsach chodzić i i tak dupa z tego.
 
reklama
Chyba nie da się do tego podchodzić chłodno. Wydawało się że doszłam do siebie po niepowodzeniu a wczorajsze słowa lekarki "brak ciąży" podziałały jak nóż w serce. Niby się człowiek nie nastawia ale zawsze ta nadzieja się tli. I to poczucie niesprawiedliwości że inni piją, palą, ćpają i bum za chwilę brzuch. A my możemy na rzęsach chodzić i i tak dupa z tego.
ja też podchodze na chłodno (staram się), ale jak umiieścili mi ten zarodek w macicy to skończyło się. A to mnie brzuch zaćmi, a to coś poczuję, to co to znaczy, może dołżyć progesteronu, może coś, kiedy testować, kiiedy beta. Masakra. A to tak naprawdę w ciągu kilku dni wszystko będzie wiiadomo.
 
Chyba nie da się do tego podchodzić chłodno. Wydawało się że doszłam do siebie po niepowodzeniu a wczorajsze słowa lekarki "brak ciąży" podziałały jak nóż w serce. Niby się człowiek nie nastawia ale zawsze ta nadzieja się tli. I to poczucie niesprawiedliwości że inni piją, palą, ćpają i bum za chwilę brzuch. A my możemy na rzęsach chodzić i i tak dupa z tego.
Raczej się nie da na chłodno cały czas.. te emocje gdzieś tam się kryją i przeplatają, a w chwilach słabości wylewają.
Jakby sobie tego człowiek racjonalnie nie tłumaczył i się starał nie nakręcać to ten smutek przy niepowodzeniu i tak będzie :(
To chyba normalne.
Trzeba go przetrawić, przeboleć i ruszać do przodu w swoim tempie.
Przytulam 🫂
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry