reklama

INSEMINACJA 2022

Niestety, doskonale rozumiem :-( :(
Ale z drugiej strony - ileż jest par, które nie mogą zajść w sposób naturalny na początku, a potem mają dzieci zupełnie normalnie! I nagle okazuje się, że wszystko z nimi w porządku! Mam właśnie takich znajomych... 5 lat starań, 3 nieudane IVF, wreszcie ciąża z czwartej próby, a po roku tak ot - niespodzianka! Odkryta dopiero w czwartym miesiącu!
Albo na odwrót, że z pierwszym dzieckiem problemów nie było a potem problemy z drugim czy kolejnym. 😔
 
reklama
Dziewczyny wiem co przechodzicie. Jeszcze rok temu byłam w podobnej sytuacji, ale stanowczo gorszej że względu na mój wiek - 38 lat. Z perspektywy czasu mówię Wam nie czekajcie z decyzją o invitro i nie jest to reklama. Nam się udało za drugim podejściem, mamy córeczkę 4 miesięczną. Przed ciążą 4 lata starań, wydanych pieniędzy i ogrom badań nic nie przynosiło upragnionej ciąży. Nasz problem to bardzo mała ilość plemników i dopiero jak się zdecydowaliśmy bez nacisku ze strony kliniki wiedziałam że to dobra droga. Po pierwszej nieudanej próbie świat się zawalił. Przepłakaliśmy z mężem kilka nocy ale nie poddaliśmy się. Kilka miesięcy później wróciłam do kliniki. Mój lekarz spokojnie bez pocieszenie mówił jakie mamy szanse, a były spore. Ja pomimo tylu lat zdrowa i rezerwa jajnikowa w miarę dobra, plemników też kilka znaleźli 😀 I dokładnie rok temu, 13 kwietnia był transfer dwóch zarodków, a teraz jeden z nich śpi obok mnie. Dziewczyny nie poddawajcie się.
 
Dziewczyny wiem co przechodzicie. Jeszcze rok temu byłam w podobnej sytuacji, ale stanowczo gorszej że względu na mój wiek - 38 lat. Z perspektywy czasu mówię Wam nie czekajcie z decyzją o invitro i nie jest to reklama. Nam się udało za drugim podejściem, mamy córeczkę 4 miesięczną. Przed ciążą 4 lata starań, wydanych pieniędzy i ogrom badań nic nie przynosiło upragnionej ciąży. Nasz problem to bardzo mała ilość plemników i dopiero jak się zdecydowaliśmy bez nacisku ze strony kliniki wiedziałam że to dobra droga. Po pierwszej nieudanej próbie świat się zawalił. Przepłakaliśmy z mężem kilka nocy ale nie poddaliśmy się. Kilka miesięcy później wróciłam do kliniki. Mój lekarz spokojnie bez pocieszenie mówił jakie mamy szanse, a były spore. Ja pomimo tylu lat zdrowa i rezerwa jajnikowa w miarę dobra, plemników też kilka znaleźli 😀 I dokładnie rok temu, 13 kwietnia był transfer dwóch zarodków, a teraz jeden z nich śpi obok mnie. Dziewczyny nie poddawajcie się.
Super czytać tego rodzaju historie! Choć nie wiem, czy powinnam czuć się pocieszona, bo ja będę mieć niedługo 39 lat, więc jestem w sytuacji jeszcze bardziej "stanowczo gorszej" :-D Ale nikt mnie z gabinetu nie wygania i nie każe o macierzyństwie zapomnieć, więc tego się trzymam. Myślę, że zadziałaliśmy jak najszybciej się dało, bo ja od zawsze czułam, że coś będzie nie tak i nie będę mogła zajść w ciążę... Trochę starań, potem od razu w kierunku leczenia niepłodności. Wyniki mamy dobre, więc w sumie nie ma co "leczyć". Wrogiem jest jedynie czas - biologiczny i administracyjny...
Cieszcie się córeczką, zdrowia dla wszystkich! :-)
 
Dziewczyny wiem co przechodzicie. Jeszcze rok temu byłam w podobnej sytuacji, ale stanowczo gorszej że względu na mój wiek - 38 lat. Z perspektywy czasu mówię Wam nie czekajcie z decyzją o invitro i nie jest to reklama. Nam się udało za drugim podejściem, mamy córeczkę 4 miesięczną. Przed ciążą 4 lata starań, wydanych pieniędzy i ogrom badań nic nie przynosiło upragnionej ciąży. Nasz problem to bardzo mała ilość plemników i dopiero jak się zdecydowaliśmy bez nacisku ze strony kliniki wiedziałam że to dobra droga. Po pierwszej nieudanej próbie świat się zawalił. Przepłakaliśmy z mężem kilka nocy ale nie poddaliśmy się. Kilka miesięcy później wróciłam do kliniki. Mój lekarz spokojnie bez pocieszenie mówił jakie mamy szanse, a były spore. Ja pomimo tylu lat zdrowa i rezerwa jajnikowa w miarę dobra, plemników też kilka znaleźli 😀 I dokładnie rok temu, 13 kwietnia był transfer dwóch zarodków, a teraz jeden z nich śpi obok mnie. Dziewczyny nie poddawajcie się.
Dziękuję za twoje słowa. 🥰😍

Czekamy z mężem do testowania i jak nic z tego lecimy z procedurą in vitro puki jeszcze mamy siłę, pieniądze i czas ;)
 
Ja już po wizycie u doktorka. Karta ciazy założona. Mam się baaardzo oszczędzać. L4 wypisane do następnej wizyty, najtrudniejsze mają być pierwsze tygodnie. Teraz mam się obijać i trzymać kciuki że wszystko będzie dobrze. A i słyszałyście o tym, że nie powinno się jeść malin w okresie ciąży? A i włosów też farbować przez następne 12 tygodni nie mogę 😅 luteinę, encorton i acard mam ciągle brać.
 
Ja już po wizycie u doktorka. Karta ciazy założona. Mam się baaardzo oszczędzać. L4 wypisane do następnej wizyty, najtrudniejsze mają być pierwsze tygodnie. Teraz mam się obijać i trzymać kciuki że wszystko będzie dobrze. A i słyszałyście o tym, że nie powinno się jeść malin w okresie ciąży? A i włosów też farbować przez następne 12 tygodni nie mogę 😅 luteinę, encorton i acard mam ciągle brać.
Super że z wami wszytsko dobrze trzymam mocno kciuki 🥰☺️
 
ja jestem umówiona na farbę, wlosy rozjaśniam, a jeśli już coś kiełkuje to nie zaszkodzę??? Nie wiem czy odmówić czy po prostu jeśli coś ma pójść nie tak to pójdzie??? Zgłupiałam strasznie !
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry