ja nie jestem jakaś specjalnie gruba( 167cm i 57 kg wagi), tylko,że ja to wiem tylko w teori, patrząc w lustko widze grubą dziewczynę, ja od kiedy pamiętam miałam problemy z postrzeganiem swojej osoby, zawsze chciałam byś idealna, świadectwa z czerwonym paskiem, mnóstwo zainteresowań, sukcesy malarskie i poetyckie,najfajniejsi faceci, których potrzebowałam, aby udowodnić sobie,że jestem coś warta...emcia to nie depresja, to bulimia, której naprawdę nikomu nie życzę,bo wykańcza fizycznie, psychicznie a koniec końców i tak nie jesteś z siebie zadowolona..a studiów i dziecka na takim poziomie, który chciałabym osiągnąć pogodzić się nie da...jagoda jest moim priorytetem, więc co za tym idzie moja średnia spadła, już nie ma samych piątek w indeksie, naukowego stypendium, zainteresowań, nagód, splendoru.....ja wiem,że mam fantastyczną córkę za którą oddałabym życie i wiem,że gdybym miała cofnąc czas postąpiłabym tak samo, tylko,że ja czasami chciałabym inaczej, chciałabym cofnąć się do tego co było kiedyś, być znowu śliczną, wypindrzoną, uśmiechniętą dziewczyną ze świadectwem z czerwonym paskiem...
paweł nie wie o moim problemie z jedzeniem, rodzice domyslali się kiedys, ale w czasie ciąży sytuacja sie ustabilizowała a teraz to znowu powraca...
byłam z tym kiedyś u psychologa...tylko,że ja wiem skąd się to u mnie wzięło,dlaczego to robię, i dlaczego nie potrafię z tym skończyć, więc ona pomóc mi nie mogła...
od ostatniego mojego postu tuaj jest lepiej, tylko jestem ciekawa na jak długo...