reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Maga przed ciąza mialam ten sam problem co ty (ten jedzeniowy) mi chyba Bog zeslala Kube bo dzieki niemu z tego wyszlam. To jest paskudne chorobsko nikomu tego nie zycze i nikt nie wiem jakie to beznadziejne kiedy sam tego nie przezyl. Gdyby nie ta ciąza to ja nie wiem co by teraz ze mnie bylo. Pseudolakarze nic mi nie pmogli. Ciagnelo się to dlugo ze 4 lata do ciązy, ale schizy z jedzenim mialam od 14 latki. Wiec kochana zbieraj sily dla Jagódki. Ona chce miec zdrowa mame. Narazie nic nie rozumie, ale pomysl zeby ona w przyszlosci nie miala takich problemow jak Ty. Buzka
 
reklama
Sylwia, pakuj torby i wpadaj do mnie na weekend...;-) Serio!! Bez przesady nie jest az tak daleko! Pociagiem w naprawde fajnych warunkach bedziesz w 3 godziny!!! Moj maz z cala pewnoscia nie bedzie mial nic przeciwko, ba nawet nam dzieci popilnuje jak skoczymy na piwko! :tak: Albo my z Ella zarezerwujemy hotel w okolicy i wpadniemy do was! Musisz sie w koncu wyrwac, no bo tak sie nie da do cholery...:wściekła/y:
 
emcia jestes kochana:tak: szkoda ze nie mieszkamy blizej siebie

swoja droga napsioczylam na niego i przyszedl po minucie od mojego postu po 1 piwku wiec nie marudzilam....

tylko ja tez bym chciala kiedys sobie wyjsc tak bez malego i wiecie czasem brakuje babc;-):tak:
 
ja nie jestem jakaś specjalnie gruba( 167cm i 57 kg wagi), tylko,że ja to wiem tylko w teori, patrząc w lustko widze grubą dziewczynę, ja od kiedy pamiętam miałam problemy z postrzeganiem swojej osoby, zawsze chciałam byś idealna, świadectwa z czerwonym paskiem, mnóstwo zainteresowań, sukcesy malarskie i poetyckie,najfajniejsi faceci, których potrzebowałam, aby udowodnić sobie,że jestem coś warta...emcia to nie depresja, to bulimia, której naprawdę nikomu nie życzę,bo wykańcza fizycznie, psychicznie a koniec końców i tak nie jesteś z siebie zadowolona..a studiów i dziecka na takim poziomie, który chciałabym osiągnąć pogodzić się nie da...jagoda jest moim priorytetem, więc co za tym idzie moja średnia spadła, już nie ma samych piątek w indeksie, naukowego stypendium, zainteresowań, nagód, splendoru.....ja wiem,że mam fantastyczną córkę za którą oddałabym życie i wiem,że gdybym miała cofnąc czas postąpiłabym tak samo, tylko,że ja czasami chciałabym inaczej, chciałabym cofnąć się do tego co było kiedyś, być znowu śliczną, wypindrzoną, uśmiechniętą dziewczyną ze świadectwem z czerwonym paskiem...
paweł nie wie o moim problemie z jedzeniem, rodzice domyslali się kiedys, ale w czasie ciąży sytuacja sie ustabilizowała a teraz to znowu powraca...
byłam z tym kiedyś u psychologa...tylko,że ja wiem skąd się to u mnie wzięło,dlaczego to robię, i dlaczego nie potrafię z tym skończyć, więc ona pomóc mi nie mogła...
od ostatniego mojego postu tuaj jest lepiej, tylko jestem ciekawa na jak długo...
 
maga, jeżeli wiesz w czym jest problem, to może jednak specjalista mógłby Ci pomóc, czasami oni moga więcej niż nam się wydaje.
może jednak powinnać dać szansę specjaliście, albo komuś bliskiemu.

to jest straszna choroba, i nie wiem czy sa ludzie którzy potrafili ja przebrnac samotnie.
 
Maga Wiem, co to za męczarnia. Mam za sobą taki "mały epizod". Czasami jadłam, co mi wpadło pod rękę na zmianę słodkie i żeby zneutralizować słone i tak w kółko, a kończyło się herbatkami z senesem. Udał mi się jakoś nad tym zapanować - no może przed @ mam takie momenty słabości :zawstydzona/y:
Najgorsze, że przez to wszystko zatraca się właściwy obraz siebie. Nawet jak ważyłam 46 kg przy 164 cm wzrostu wydawało mi się za dużo. Pamiętam, jak koleżanka zapytała mnie, co się dzieje, że tak dziwnie wyglądam, jakbym miała za dużą głowę ;-) Ubierałam zwykle luźne ubrania.
Po ciąży trzymam tak ok. 54 kg i stram się rzadko korzystać z wagi. Co nie znaczy, że nic bym nie zmieniła, ale...
 
Wzięło mnie dziś na wycieranie kurzy i teraz bolą mnie oczy :no:
Jestem jakaś taka przytłumiona. Jutro idę zbadać słuch i aż się boję, że może być gorzej od ostatniego badania :-(
 
reklama
ja w końcu dostałam @ już się bałam, że nawet leki na wywołanie mnie nie ruszą ale dały rade z lekkim opóźnieniem ale jest.
teraz znów do gina i zobaczymy co powie i co przepisze.
Mam nadzieje, że będzie good i że razem z emcią i innymi staraczkami będziemy już niedługo chodziły z brzusiami
wczoraj na mieście widziałam dziweczyne pchała wielgachny wózek z bliźniakami miały tak koło 6 m-cy z jednej strony dziewczynka tak koło 3 tak a z drugiej chłopczyk koło 4 lat :-) świetnie sobie radziła byłam pełna podziwu dla niej
a tak z samopoczuciem to u nas narazie na plusie - wczoraj byliśmy umówić się z murarzem podał dobre warunki i troche mnie uspokoił.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry