reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

kasianka, znam ten ból.... Kiedyś znaleźliśmy mieszkanie, wydawało nam się taaakie piekne, cudowne, same ahhh i ehhhh. Zdecydowaliśmy się od razu!!!! Okazało się, że chwilę wcześniej był ktoś i też się zdecydował. Miał pierwszeństwo.... Ryczałam chyba z miesiąc. A teraz jak sobie o nim myślę i porównuje z tym, co mam, to stwierdzam, że człowiek nieraz nie wie co na niego czeka.... Co ja piszę?? NIGDY NIE WIE :tak::tak::tak:

I dziś dziękuję Bogu za to co mam, jestem w nim przeszczęśliwa....

A z zakupem mieszkania, to umówiliśmy się z R., że nikt nikogo nie bedzie przekonywał, oboje mamy czuć, że to to :-p:-p:-p I teraz mamy takie, jakie chcieliśmy :happy:

Ja po meczu.... Przegraliśmy :cool2::cool2::cool2:

Śmieję się z siebie, bo tylko jedna moja piłka przeszła przez siatkę, jak serwowałam :-) Pocieszam się tym, że grały ze mną 3 wuefistów, historyk i ksiądz :happy: I im też nieraz nie wychodziło :cool2:Ale najbardziej bulwersował się ksiądz ;-);-);-)

Przed meczem poprosiłam kilk chłopaków z 3 klasy, żeby ze mną poodbijali piłkę :happy:Ależ się cieszyli, że ja ich o to proszę :-) Czuli się tacy potrzebni, fajnie było zobaczyć ich zadowolone miny. Od razu powiedziałam, że nie grałam kupę czasu i nie umiem serwować :dry::dry::dry:

takie sytuacje uczą mnie dystansu do samej siebie. Ciesze się, że zagrałam i chyba na najbliższą okazję poproszę w prezencie piłkę do siatki. :happy:
padnięta jestem, jakbym tonę koksu przerzuciła :happy: Ale dobrze mi :happy:
 
reklama
Eh tak sobie próbuję tłumaczyć, że to nie dla mnie był ten dom ( nie dla nas- ale mój G. ślepo wierzy moim decyzjom i zwykle muszę je podejmować sama co oczywiście ma swoje dobre i złe strony)...ale ceny domów wokół Krakowa rosną z dnia na dzień i najbardziej się boję że zostanę do końca życia na tych nieszczęsnych 30u metrach.....
a poza tym jak się sypie to wszystko na raz. od miesiąca próbuję przerejestrować samochód kupiony u sąsiadów...jako że pracujemy na zmiany kontakt z urzędami jest dość bolesny, bo albo muszę uciekać z pracy, albo tłuc się przez całe miasto z Igą. ostatnio się okazało że tłumaczenie nie ma numerku jakiegoś, wysłałam do tłumacza (był z Zamościa:-)), wróciło, dzisiaj wzięłam urlop:baffled::baffled::baffled:stanęłam w 50-osobowej kolejce i...okazało się że tłumaczenie podobno niedobre. coś we mnie pękło...rozwyłam się jak jakaś idiotka przy okienku:zawstydzona/y:z wściekłości
  • że będę musiała jeszcze dwa razy stać w tej j****** kolejce
  • że muszę jeszcze raz zapłacić za tłumacza
  • że znowu zakupy na cały tydzień przytargam do domu na rowerze
  • no i oczywiście że ktoś mi dom podkupił;-);-)
no to się wyżaliłam. przepraszam. mam dość .chyba się wódki napiję

Asioczek, no to nie macie wyjścia, trzeba się brać do roboty:-)
 
U nas tez ciezka noc. Ma byl na dyzurze a Patryk po szczepince MMR zaczal w nocy goraczkowac. Probowlaam mu zmierzyc temperaturew dupce, wyrywal sie, w koncu wyszloz e ma 39,1, Dalam mu tylenolu co przy wyrywajacym sie dzieku, i wielkim brzuchu bylo naprawde trudne, a tu jeszcze meza nie bylo zeby mi go przytrzymal. Chcialam szybko wpuscic mu to lekarstwo do buzi i siknelo mu za mocno do gardla, Patryk zaczal wymiotowac, on caly zalany ja cala zalana, lozko, posciel. Nie wiadomo co robic, pod prysznic isc czy co, zdjelam ubranie i na golasa probowalam wytrzec i przebrac Patryka, ten sie wyrywa i wyje, wszytsko smierdzi wymiocinami, latalam gola po domu. W koncu udalo mi sie jakos dac mu lekarstwo. W sumie spalam moze z 3 godziny bo caly czas sie przewracal i plakal.
Rano mial juz 37, 1 a teraz niania dzwonila ze ma juz 38. Martwie sie.
 
Kati - u nas też tak było - poczytaj na wątku o MMR II.

A ja padam - we wterek miałam dzień w pracy, w środę noc, w czwartek noc, jutro dzień, w niedzielę noc - maraton.A egzamin się zbliża...Tak więc zniknę na chwilę z BB - jeśli uda mi się utrzymać siebie w takiej dyscyplinie i nie zaglądać do netu - trzymajcie kciuki !!
 
kati mam nadzieję,że gorączka minie i patryczek szybko dojdzie do siebie:tak:
iwosz 3mamy kciuki, chociaż będziemy za tobą tęsknić:tak:

a u mnie,źle ,tragicznie ,wyć mi się chce, bo poprostu sobie z tym wszystkim nie radzę,a co najgorsze nie mam o tym z kim pogadać, od kiedy urodziłam jagodę, jestem ze wszystkim zupełnie sama, wszystkie moje znajomości się rozpłynęły, paweł wiecznie w pracy, a ja nie mam nawet do nikogo ust owtorzyć.....
teraz zaczyna mi się sesja, małej wychodzą 4 zęby na raz, marudna jest jak 102, a mnie kur**** trafia, w dodatku czuję się obleśnie gruba, znowu obrzeram sie jak głupia, rzygam i obrzeram się jeszce bardziej, myślałam,że już mam to za sobą, ale to wróciło i nie potrafię sobie z tym poradzić, jestem zła na siebie, wstyd mi, czuję się jak kretynka, jak takie pie******* NIC:-(:-(
 
Maga, kochana nie wyglada mi to za rozowo!! Biedulko no widac ze masz totalnego dola a nie wiem czy nie poczatki depresji... Wiem cos o tym moja siostra na nia niestety cierpi i to lubi sobie od czasu do czasu powrocic... Wiesz z tego co piszesz to chyba dobrze by bylo to skonsultowac z lekarzem, bo jesli to jest depresja, a nie daj Boze bulimia, to sama nie dasz rady. A to nie jest nic wstydliwego, ani oznaka slabosci poprosic o pomoc. No i koniecznie pogadaj z mezem. Usciski dla ciebie ogromne!
 
kasianka kochana mi tez gwizdli dom-w Pl-duzy z duza dzialka.......troszke do remontu-maz byl zdecydowany a ja sie wachalam bo przerazal mnie wlasnie ten remont-za dwa dni chata juz sprzedana.............po miesiacu ceny podskoczyly kosmicznie-a dom byl za jedyne 65tys.teraz jest wart 3 razy tyle.

kati mieliscie ciezka noc,naprawde,mam nadzieje ze sie wyspalas i odpoczelas a patryk juz nie goraczkuje

kinga ja to nawet serwowac nie potrafie:-pno i wierze ze chlopaszki sie hmmmmmm ucieszyli-zes nie taka straszna;-)nauczycielka,no i zazdroszcze baletow-mam taka ochote zaszalec.....

maga kochanie kazda z nas ma zle dni,czuje sie beznadziejnie i po prostu ma wszystkiego dosc-jeszcze jak spadaja jakies klopoty............mi tez sie nie uklada-ponarzekalam pomarudzilam i mi lepiej-a wim co czujesz ja zostawilam w pl swoja najlepsza przyjaciolke i wszystkich znajomych...........i co zle mi z tym nie mam z kim pogadac,czuje sie samotna....bo nie oszukujmy sie baby sa takie ze musza miec kogos do kogo mozna sie wygadac...........zobacz ile robisz dobrego-studjujesz nie ograniczylas sie w niczym-jestes mloda mama studjujaca mama-a egzaminy zdajesz na super stopnie!!!na pewno ci ciezko-ale masz pomoc rodzicow............prozmawiaj z mama-ja oddalabym wiele zeby miec mame.naprawde muszisz docenic co masz.ja tez czasem mam dosyc kacpra(tak brzydko napisalam)choc kocham go ponad zycie i jest dla mnie calutkim swaiatem.kazdy z nas ma prawo do zlego samopoczucia zarowno my jak i dzieci.
dobra dobra i teraz na ciebie nakrzycze!!!!nie jestes gruba!bynajmniej nic nie widzialam!i nie wciagnij sie w pulapke-niebiezpieczna pulapke!masz jagode i pawla!




 
Magda, naprawde kazda z nas ma takie dni. Popatrz, studiujesz, opiekujesz sie corka , nwet ciezko mi sobie wyobrazic jak to godzisz.
Na problem wagowy niesttety nie poradze bo sama jestem troche zdolowana.

U nas goraczki ciag dalszy. Jutro mamy komunie razem z chrzcinami. Maz przelozyl z wielkimi klopotami dyzur, zalatwilismy nianie, ja 2 tyg chodzialam po sklepach dla ciezarowek w poszukiwaniu do ubrania czegos na te okazje. Kupilismy prezenty., umowilismy sie z niania ze jutro przyjdzie do Patryka bo nie bylo sensu ciagnac go na te komunie (jedzie sie 1,5 w jedna strone jak nie ma korkow, kiedys jechalismy 4).
Patryk w dzien mial temperatuyre 38 stopni, spadla po paracetamolu, po pracy pojechalam do fryzjera ,dzwonie do domu a maz mowi ze Patryk ma juz 39, zanim dojechalam do domu mial juz 40,7. Jak go zobaczylam to myslalam ze mi serce peknie, dalismy mu paracetamolu, w miedzyczasie znow zwymiotowal i tym razem juz musialam go umyc, wsadzilam go do wanienki z letnia woda. Teraz biedulek usnal. Zadzwonilam do niani zeby nie przychodzila, do kuzynki ze nie przyjedziemy.
Nie zostawie go w takim stanie z niania. Najwazniejsze zeby moj maluszek wyzrowial, na razie caly rozplaony, placzliwy, przytula sie i chce na raczki. Dobrze ze jest weekend, mam nadzieje ze do poniedzilaku wydobrzeje.
 
reklama
U nas goraczki ciag dalszy. Jutro mamy komunie razem z chrzcinami. Maz przelozyl z wielkimi klopotami dyzur, zalatwilismy nianie, ja 2 tyg chodzialam po sklepach dla ciezarowek w poszukiwaniu do ubrania czegos na te okazje. Kupilismy prezenty., umowilismy sie z niania ze jutro przyjdzie do Patryka bo nie bylo sensu ciagnac go na te komunie (jedzie sie 1,5 w jedna strone jak nie ma korkow, kiedys jechalismy 4).
Patryk w dzien mial temperatuyre 38 stopni, spadla po paracetamolu, po pracy pojechalam do fryzjera ,dzwonie do domu a maz mowi ze Patryk ma juz 39, zanim dojechalam do domu mial juz 40,7. Jak go zobaczylam to myslalam ze mi serce peknie, dalismy mu paracetamolu, w miedzyczasie znow zwymiotowal i tym razem juz musialam go umyc, wsadzilam go do wanienki z letnia woda. Teraz biedulek usnal. Zadzwonilam do niani zeby nie przychodzila, do kuzynki ze nie przyjedziemy.
Nie zostawie go w takim stanie z niania. Najwazniejsze zeby moj maluszek wyzrowial, na razie caly rozplaony, placzliwy, przytula sie i chce na raczki. Dobrze ze jest weekend, mam nadzieje ze do poniedzilaku wydobrzeje.

kasiu ....strasznie mi szkoda patrynia .......uściskaj go mocno od nas i ucałuj ....trzymamy mocno kciuki za jego powrót do zdrowia.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry