reklama

Jaki poród ??

reklama
oj z tym patrzeniem na krew to nie wiadomo :) bo jak swojemu powiedzialam ze ma stac przy glowie i patrzec mi prosto w oczy zeby niec innego tam nie dojrzal to sie bardzo znaczaco usmiechnal :D wiec boje sie ze z ciekawosci tam spojrzy i... kurna blaszka sie zdziwi :P
a tak na powaznie to przeciez tez wazna chwila i dla tatusiow po co im to odbierac jesli chca byc przy porodzie, ale tez nie mozna nic na sile. chociaz ja wierze ze nasi panowie sa bardzo wytrzymali ze dadza rade!!
 
sylwia532 pisze:
byla w 40tyg. rozwarcie miala na 5 palcow juz 2 dni i ani jednego skurczyka nie miala takze kroplowa zastrzyk i na salke,ale mowila ze nie ma sie czego bac

My dziś byliśmy na ostatnich zajęciach w Szkole Rodzenia i jedna z dziewczyn weszła w szlafroku i ... bez brzuszka... :-)
Urodziła nad ranem :) I też mówiła, że nie ma się czego bać i że nie jest tak strasznie :) No ale ona przyjechała do szpitala o 22, a o 1 już miała maleństwo :-)
Też bym chciała tak szybko... :)
 
moj mezulek poprosil malentwo zeby w ten weekend jeszcze nie zechcialo wychodzic bo w koncu udalo mu sie umowic na meski wieczor z kumplem. i powiedzial tez ze po tym weekendzie jest dla nas w kazdej chwili do dyspozycjii, ciekawe czy maluszek pojdzie na ten uklad :D
 
Wiecie co, ja to sie boje, ze porod moze sie zaczac w kazdej chwili - normalnie przy kazdym spieciu brzucha to juz takich schiz dostaje, ze cos strasznego! Jakos juz tak od tygodnia mnie to meczy :( I czuje niesamowity wprost przymus robienia wszystkiego jak najszybciej sie da. Spesze sie ze wszystkim i biednego meza poganiam- ciekawe ile on jeszcze tak wytrzyma? Zwlaszcza, ze jak cokolwiek idzie wolniej niz sobie zaplanowalam to w straszna zlosc wpadam i sie awanturuje. :-[ :-[ :-[ Probuje sie uspokajac ale siedze jak na szpilkach. Wy tez tak macie?
 
Aniam pisze:
Wiecie co, ja to sie boje, ze porod moze sie zaczac w kazdej chwili - normalnie przy kazdym spieciu brzucha to juz takich schiz dostaje, ze cos strasznego! Jakos juz tak od tygodnia mnie to meczy  :(  I czuje niesamowity wprost przymus robienia wszystkiego jak najszybciej sie da. Spesze sie ze wszystkim i biednego meza poganiam- ciekawe ile on jeszcze tak wytrzyma? Zwlaszcza, ze jak cokolwiek idzie wolniej niz sobie zaplanowalam to w straszna zlosc wpadam i sie awanturuje.  :-[ :-[ :-[ Probuje sie uspokajac ale siedze jak na szpilkach. Wy tez tak macie?

ja jeszcze nie... ;)
postanowiłam, że panikować zacznę po 1.03 ;)
 
Mnie w panike wpedza czesto spinajacy sie brzuszek i jakies klucia po bokach - co prawda pewnie to po prostu kosci i stawy, ale i tak mnie strasza. Zwlaszcza ze szyjka juz od paru tygodni skrocona i lecoutko rozwarta.

Boje sie! :o
 
reklama
Aniam- jeszcze masz bardzo dużo czasu.
Nic się nie martw, spróbuj się zrelaksować...
Ciągłe myślenie o wcześniejszym porodzie, to ja samospełniająca sie przepowiednia. ;D
Mnie pomaga na nerwy Magnefar B6
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry