• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Jak szybko zapomnieć..

Anita87

Zaciekawiona BB
Cześć.
Od prawie 7 m-cy jestem mamą. Mam problem...mianowicie bardzo męczą mnie wspomnienia z porodu. Wszystko doskonale pamiętam ze szczegółami, było to dla mnie ciężkie, mój wysoki próg bólu został pokonany, byłam z tym wszystkim samotna. Nie jestem z tych co będą miały więcej niż jedno dziecko. Podziwiam odwagę kobiet, które mają więcej dzieci....Kiedy się kładę spać, kiedy patrzę na me dziecko powraca to wszystko. Ciężko mi się z tym pogodzić, ciężko zaakceptować, że zostałam nacięta mimo iż nie wyraziłam zgody w planie porodu, a i z medycznego punktu nie było takiej potrzeby, po prostu rodziłabym dłużej. O 12 byłam na porodówce 15:03 urodziłam. Jest mi z tym wszystkim bardzo ciężko. Co gorsza przekłada się to na mój związek. Macierzyństwo nie sprawia mi radości. Kocham dziecko i robię wszystko by czuło się bezpiecznie i kochane. Ale już nie mogę..brakuje mi sił, chęci, motywacji. Powinnam iść do psychologa, ale znam plan ich działania i to strata czasu, którego i tak nie mam, bo całe dnie i noce jestem z dzieckiem.
Złoty środek, może taki istnieje.
 
reklama
Rozwiązanie
W takim razie będę musiała zrobić. Może jest coś na rzeczy i to nie tylko moja głowa usłana w żale, zmęczenie itd

3jvzo7esnl8iz8mk.png
Skontrolowanie tarczycy po porodzie to dobry pomysł. Często zmęczenie i brak energii jest spowodowane właśnie hormonami. Możesz udać się do lekarza i poprosić o skierowanie na badania. Warto przebadać tsh, ft3, ft4, atpo, atg.


Napisane na HTC Desire 820 w aplikacji Forum BabyBoom
Myslalam o maści, ale sam fakt jej posiadania i te naruszone tkanki, tak to wszystko widać. Wstydzę się zbliżyć do narzeczonego. Zresztą, nie mam ochoty ani siły na namiętności. Całe dnie jestem z dzieckiem sama i pies, oby dwoje chcą i potrzebują zainteresowania. Nie mam czasu dla siebie. Czuję się więźniem we własnym ciele i domu. Wczesniej wolna i niezależna; a teraz więzień. Mogę się poświęcić dla dziecka ale co ze mną? Nieszczęśliwa mama nie da z siebie 100%. A ja tak bardzo chce by miało jak najlepiej

Napisane na GT-I9301I w aplikacji Forum BabyBoom
 
reklama
Mam bliznę idąca na pośladek. Gojenie było potworne ze względu na ból. Domyslilam się po rozmowie położnych. W ogóle w trakcie porodu przysnelam z głodu i zmęczenia. Obudzila mnie polozna mówiąc ze nic się nie dzieje i pewno wrócę na salę ale żebym jeszcze pokazała i się zdziwiła bo było 8 cm rozwarcia i dopiero zaczęły działać. Jestem rozczarowana całym tym porodem, podejściem. Bylam świadoma, że nie będzie lekko ale oczekiwałam pomocy ze strony opłacone i polecanej położnej, która była jako os.towarzyszaca. A one nic tylko plotkowaly. A ja głodna, zmęczona, pod kroplowke, zwymiotowalam po dostaniu leku bo mi biodra tak potwornie rozrywalo od samego początku porodu. Boże! to było straszne [emoji22][emoji22]

Napisane na GT-I9301I w aplikacji Forum BabyBoom
 
Wiesz pierwszy raz sie spotykam z takim przypadkiem to nie czasami depresja?
Może tak jak dziewczyny pisza idz do psychologa? Moze pomoze?
Co do porodu to traumatycznie tylko wspominam bol , mialam szybki porod ale ten bol to byl kosmos takze duzo rzeczy wygadywalam jak rodziła i mowlam ze to pierwsze i ostatnie dziecko:-)
Jak urodziłam synka bol jak reka odjal bylam taka dumna i szczesliwa :-)
Ze 2 h po porodzie juz latalam jakbym nie rodzila..
Rodzilam z narzeczonym bardzo duzo dala mi jego obecność i to byla najlepsza decyzja i w zaden sposob nie wpłynęła na nasze relacje.
Takze miałam nacinane krocze na poczatku czasem nie moglam usiac na tylku ale zagoilo sie i juz dawno tam na dole mam jak przed porodem..
I wiesz co z biegiem czasu coraz bardziej mysle o porodzie , mimo ze bolalo strasznie i boje sie zajsc w druga ciaze czasem haha to czesto wspominam ten dzien i czasem tesknie i chciałabym przeżyć to jeszcze raz :)..
Co do karmienia piersia to uwielbiam to robić nie tylko ze względu na najlepszy na swiecie pokarm ale to dla mnie mega uczucie i synek przy piersi
I piersi nie niszczy laktacja a geny..
Mam takie same jak przed ciąża a karmie juz rok, moja mama wykarmila dwojke ma bardzo ladne ...
To tak samo jak z rozstepami które tak samo ida genetycznie przeważnie ja nie mam ani jednego serio ..mama tez nie miala.
Dlatego moze szczera rozmowa z mezem bo problem jest ale trzeba znaleźć słuszne rozwiazanie.
Bo nie ma sytuacji bez wyjscia.
Oby wszystko wróciło do normy, trzymam kciuki!!!
 
Tak zdaję sobie z tego sprawę, że lepsze to niż popekanie. Ale ciężko mi się z tym pogodzić.
W szpitalu byliśmy tydzień ze względu na infekcje u dziecka, opieka to patologia na tym polozniczym oddziale. Źle się zaczęło to moje macierzyństwo. Cieszy mnie tylko moje cudne dziecko. Próbowałam rozmawiać z narzeczonym ale czasem to rozmowa jak głuchy ze ślepym. Szybko zostałam sama z dzieckiem mimo iż prosiłam by został dłużej w domu no ale ...praca. Wszystko na mojej głowie, dziecko, pies, dom, on i ta presja bym podolala wszystkiemu.
Co gorsza mają mnie za silną kobietę i nie widzą, bym miala problem, bo wstaje i robię. A mam inne wyjście? - nie mam.


Napisane na GT-I9301I w aplikacji Forum BabyBoom
 
Nie da się zapomnieć porodu, ból w pamięci zblednie, blizna po nacięciu zblednie, zostaną wspomnienia, które też zbledną. Ja sama nie miałam lekkich porodów, za pierwszym razem mnie nacinali, bo syn miał dużą główkę, w ogóle był duży, ale blizna zbladła, a teraz jak bym chciała jej poszukać, to chyba z lupą. Drugi poród, cóż, tak długo trwał, że dziecko mi się pępowiną owinęło, miał zapalenie obustronne płuc i uszu, bo wody odchodziły 18 godzin (a przynajmniej na to zwalili winę). Co do braku poczucia własnej kobiecości, w dzisiejszych czasach można wszystko naprawić, nawet strefy intymne chirurdzy plastyczni poprawiają, szczególnie po porodach (oglądałam kiedyś program w tv), także głowa do góry :) A jeśli na prawdę psychicznie czujesz się bardzo źle, to może, mimo wszystko idź do psychologa. Pozdrawiam i trzymam kciuki :)
 
Tak zdaję sobie z tego sprawę, że lepsze to niż popekanie. Ale ciężko mi się z tym pogodzić.
W szpitalu byliśmy tydzień ze względu na infekcje u dziecka, opieka to patologia na tym polozniczym oddziale. Źle się zaczęło to moje macierzyństwo. Cieszy mnie tylko moje cudne dziecko. Próbowałam rozmawiać z narzeczonym ale czasem to rozmowa jak głuchy ze ślepym. Szybko zostałam sama z dzieckiem mimo iż prosiłam by został dłużej w domu no ale ...praca. Wszystko na mojej głowie, dziecko, pies, dom, on i ta presja bym podolala wszystkiemu.
Co gorsza mają mnie za silną kobietę i nie widzą, bym miala problem, bo wstaje i robię. A mam inne wyjście? - nie mam.


Napisane na GT-I9301I w aplikacji Forum BabyBoom
Kochana byc moze dlatego tak sie czujesz? Bo on nie próbuje Cie zrozumieć. wszystko na Twojej glowie kobieta może czuć się w ten sposób niedowartosciowana..nic w tym dziwnego a szczera rozmowa naprawdę dużo daje..
 
Dziękuję Wam za te słowa wsparcia. Myślałam, że zostanę obrzucona błotem, że wymyślam.
Jestem typem, który się nie poddaje ale gdy coś mnie chwyci to trochę trwa nim podejmę walkę. Nie czuję motywacji od bliskich tylko to dziecko sprawia, że rano wstaje.
Liczę, że tak jak piszecie blizna zblednie. Piersi kiedy skończę karmic się wyrownaja, a rozstępów nie posiadam - tyle dobrego. W głowie, w duszy mam bałagan.

Napisane na GT-I9301I w aplikacji Forum BabyBoom
 
Jestem przekonana, że dopadła Cię depresja poporodowa. Za bardzo skupiasz się na pielęgnowaniu tych wspomnień, na analizowaniu wielkości blizny, na rozpamiętywaniu tego, że oddział na którym przebywałaś był fatalny, na zachowaniu położonych. Uważam, że jeśli sama nie jesteś w stanie sobie poukładać tego w głowie, to dobry psycholog- wbrew temu co piszesz, będzie dla Ciebie idealnym rozwiązaniem. Razem z jego pomocą przepracujecie dzień porodu i emocje z nim związane, które jak widać głęboko w Tobie siedzą.

Musisz skupiać się na pozytywnych aspektach swojego życia. Na tym, że masz cudowne, dobrze rozwijające się dziecko, które z każdym dniem jest tak inne. Obserwuj je, a nie ślad między nogami, bo Twój syn zmienia się nieodwracalnie i niebawem pozostaną Ci po tym słodkim bobasie jedynie wspomnienia.

Jeśli boli Cie zachowanie położnej, którą jak rozumiem opłaciłaś, to uważam, że dobrym rozwiązaniem będzie rozmowa z nią. Spotkajcie się, a Ty powiedz jej o swoich uwagach, o tym, że zawiodłaś się na jej zachowaniu. Że nie była dla Ciebie wsparciem, którym w zamierzeniu miała być. Wydaje mi się, że taka rozmowa i wyrzucenie z siebie tego, co Cię rozczarowało, będzie dla Ciebie oczyszczające.

Postaraj się możne na bliznę patrzeć jako na coś wyjątkowego. Brzmi idiotycznie? Niekoniecznie[emoji6] Ja mam dosyć długą bliznę po cc. Jest naprawdę spora, z racji tego, że moje dziecko urodziło się z pewną wadą i lekarze potrzebowali nieco więcej miejsca, by bezpiecznie Małą wyjąć. Teraz, gdy patrzę na tą nadal czerwoną, mocno widoczna kreskę myślę, że ona mnie w pewien sposób definiuje. Jest niemym wyrazem tego, że jestem matką, która przeżyła naprawdę dużo, by mieć u swego boku zdrowe dziecko. Moja córka też ma na brzuszku bliznę po operacji i uważam, że te dwa ślady na moim i jej ciele, które powstały w kilkuminutowym odstępie czasu (córka była operowana na tej samej sali, na której przyszła na świat, słownie kilka minut po narodzinach) wiążą nas ze sobą. Myślę o nich i będę tak tłumaczyła jej gdy dorośnie, że to coś, co sprawia, że obie jesteśmy wyjątkowe i że,jesteśmy tak sobie bliskie. Pomyśl o swojej bliźnie jako o dowodzie na to, że ciężko walczyłaś o to, by Twój syn był z Tobą na świecie. Że jest to dowód Twojego oddania i poświęcenia. Że ona sprawia, że jesteś kimś wyjątkowym. Ja przekuwam coś, co ktoś mógłby nazwać mankamentem w coś na kształt zalety.

Oddział był fatalny? Myśl o tym, że spędziłaś na nim zaledwie tydzień, że najprawdopodobniej nigdy więcej nie spotkasz pracujacych tam kobiet, że nie będziesz więcej zależna od ich łaski.

Musisz zacząć myśleć pozytywnie. Jeśli złapiesz się na tym, że znów skupiasz się na pielęgnowanie tych złych wspomnień, od razu staraj się nakierować swoje myśli na inne tory. Nie doszukuj się we wszystkim co związane z porodem problemów. Pomyśl, że tak naprawdę ten ciężki dzień, był najpiękniejszym dniem Twojego życia, bo przyszedł na świat Twój syn. Nie każda kobieta ma tyle szczęścia, nie każda może być matką. A uwierz mi, że niejedna dałaby się naciąć od pośladka do pośladka, gdyby to było gwarancją, na posiadanie dziecka.

Po porodzie spędziłam miesiąc na oddziale intensywniej terapii. Spłaszczałam tyłek siedząc na niewygodnym krześle od rana do późnej nocy. Spałam w hotelu dla matek, o którym powiedzenie, że był fatalny, to jak nie powiedzenie niczego. Napatrzyłam się na niewyobrażalnie chore dzieci. Nasłuchałam o zespołach, schorzeniach, chorobach, których w życiu bym sobie nie wyobraziła. Byłam świadkiem dramatów matek, ojców. Słuchałam ryku kobiet, które dowiedziały się, że ich dzieci właśnie umarły. Umierały tuż obok mojej ukochanej istotki. Bałam się odchodzić od inkubatora, nie chciałam jej zostawiać samej. Po wejściu do pokoju hotelowego ryczałam pod prysznicem, bo w ten sposób inne matki mieszkające ze mną w pokoju nie słyszały mojej bezsilności. Razem z mężem płakalismy jak dzieci nad losem tych maluszków, których rodziców poznaliśmy w tym okropnym miejscu. Przeżyłam w życiu naprawdę sporo, ale to czego doświadczyłam na tym oddziale, to był najcięższy miesiąc mojego życia. Wyszliśmy do domu ze zdrowym dzieckiem i owszem, często myślałam o tych dzieciach, które tam zostały. O ich rodzicach. Zastanawiałam się, jak potoczyły się ich losy. Ale w pewnym momencie musiałam zepchnąć te myśli gdzieś w głąb mojej głowy, bo wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię, to nie będę potrafiła cieszyć się macierzyństwem, tym co dzieje się tu i teraz.
W życiu nie zdecyduje się na drugie dziecko. Świadomie mówię- tak, moja córka będzie jedynakiem i w głębokim poważaniu mam to, co inni na ten temat sądzą. Przeżyłam w ciąży i po porodzie tak dużo, że tylko ja i mój mąż wiemy, jak ciężkie to było doświadczenie. Ale żyjemy tym, co jest tu i teraz. Nie chce stracić nawet chwili z życia mojej dziewczynki. Zabieram ją że sobą praktycznie wszędzie, śpię z nią, jem z nią, cieszę się każdym dniem spędzonym razem, bo wiem, że ten czas nie wróci.
Spójrz na siebie jako na szczęściarę. Doceniaj to co masz, bo masz naprawdę dużo. Blizna, wspomnienia, wredne baby na porodówce, w tej chwili nie mają prawa znaczyć dla Ciebie nic.
Życzę Ci, byś odnalazła radość ze swojego super życia.

Ps. Przepraszam za ten elaborat [emoji6]

Napisane na HTC Desire 820 w aplikacji Forum BabyBoom
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dziękuję Wam za te słowa wsparcia. Myślałam, że zostanę obrzucona błotem, że wymyślam.
Jestem typem, który się nie poddaje ale gdy coś mnie chwyci to trochę trwa nim podejmę walkę. Nie czuję motywacji od bliskich tylko to dziecko sprawia, że rano wstaje.
Liczę, że tak jak piszecie blizna zblednie. Piersi kiedy skończę karmic się wyrownaja, a rozstępów nie posiadam - tyle dobrego. W głowie, w duszy mam bałagan.

Napisane na GT-I9301I w aplikacji Forum BabyBoom
Pomyśl, że inni mają I mieli jeszcze gorzej. Ja rodzić nie rodzilam naturalnie, rozwarcie na 4 cm się skończyło i zielonych wodach. Ani masaż szyjki nie pomógł ani cewnik foleya.
Straciłam przytomność, mam chwilowe przeblyski pamięci, pamiętam że nagą dosłownie ciagneli mnie na sale operacyjną, żeby wykonać cc. Podczas którego z przemęczenia zasnęłam, tylko czułam jak mnie szarpali i nacinali.

Też nie czułam się nigdy już tą osobą która była. Fizycznie jak i psychicznie.
Dziewczyna, która była zawsze zgrabna został monstrum :) dla pocieszenia Ci napiszę:D

Po ciąży zostało mi:
Uraz psychiczny, przede wszystkim.
10 kg na plusie( ciekawe ile teraz mi zostanie)
Rozstępy w prawej pachwinie.
ŻYLAKI na prawej nodze, od porodu sukienki nie założyłam.
Żylak na spojeniu łonowym.
Fald skóry na brzuchu.
Cycki wielkości płatka kosmetycznego.:D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry