lil kate
Mama lutowa'07 Fan(ka)
mysia23, mysle ze jak nie chce to trzeba taka decyzje uszanowac bo jesli psychicznie nie czuje sie na silach a ty go zmusisz to moze to sporo skomplikowac miedzy wami. ale nie musisz byc sama. porod rodzinny nie oznacza tylko i wylacznie porodu w towarzystwie meza. popros mame, kuzynke czy najlepsza przyjaciolke. na pewno nie odmowia, a malzonek jak zobaczy ze prosisz kogos o pomoc to moze sie opamieta i sam zdecyduje
pozatym sprobuj wytlumaczyc mezowi ze bycie przy porodzie nie oznacza patrzenie kobiecie w krocze!! i zawsze jest tez takie wyjscie ze bedzie z toba tylko do momentu przechodzenia dziecka przez kanal rodny (jakies 15 minut maximum podobno), a przy wczesniejszych skurczach moze pomoc...
pozatym sprobuj wytlumaczyc mezowi ze bycie przy porodzie nie oznacza patrzenie kobiecie w krocze!! i zawsze jest tez takie wyjscie ze bedzie z toba tylko do momentu przechodzenia dziecka przez kanal rodny (jakies 15 minut maximum podobno), a przy wczesniejszych skurczach moze pomoc...
Poza tym mieszka ode mnie 40 km i nie wiem czy zdąrzyła by dojechac na czas
Mówi to co myśli, nawet nieprzyjemne rzeczy...jak ja zapytałam o rade w kwesti wyboru szpitala i przedstawiłam swoje obawy z tym związane to powiedziała mi:" A co ty myślisz,ze beda sie obchodzić z Tobą jak z królewna?Ty masz rodzic, a nie na wczasy jechac.Nikt przy Tobie skakac nie bedzie.Jak chcesz miec luksus, to do prywatnej kliniki idź" No to nogi mi się ugięły, bo ja chciałabym choc jedno pozytywne słowo usłyszeć, a od szpitala wymagam jedynie tego by potraktowano mnie choć trochę jak kobietę a nie "rodzącą maciore"..Nie mam za bardzo na kogo liczyć...