Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Kobitki - powiedzcie jak taka rozłąka wpłynęła na Wasze związki. Ja się boje, że bedziemy sie dziwnie czuc na początku. Moj mąż przyjedzie na urlop do Polski w czerwcu. Bardzo sie cieszę z tego powodu, nie moge się doczekać, a jednoczesnie się boje.
Mala_Mi, nie wiem czy pisalas a ja nie doczytalam czy tez nie podalas miejsca pobytu Twego meza....ale to nie ma znaczenia, znalazlam strone internetowa dla Emigrantow, sa tam rozne ciekawe dzialy na forum i moze znajdziesz cos co i Ciebie zainteresuje.
Wiecie co ?? Moje dziecko to chyba bedzie największą beksą pod słoncem Standardowo poplakalam sobie rozmawiając przed chwilą z mężem. Rycze prawie codziennie. I wiem ze dzidzia czuje to co ja, a i tak nie umię opanować swojego smutku i tęsknoty. Nigdy nie rozstawalismy sie do tej pory na dłuzej niz 5 dni, ale to bylo wtedy kiedy dopiero zaczynalismy nasz związek. Poza tym ciąża wymaga bliskosci i czułosci.
Jeszcze 45 dni ....
Mała Mi ojoj.. bedzie dobrze ... poplacz sobie jesli musisz (bedziesz miala piekniejsze oczka ) ... najwazniejsze zebys nic nie dusila w sobie :-* ... pamietaj ze o ile damy rade o tyle Cie "podtrzymamy" w te smutne chwile .. buziaki :-*
Jest mi strasznie smutno !!!w piatek Przezylam cos strasznego To nie dotyczy dzidzi ale dobilo mnie strasznie.W piatek zadzwonilam do mamy a ona mi mowi ze nasz kotek Alpi od poniedzialku przestal jesc i pic wiec byla z nim u vet. a on po zrobieniu USG (pol brzuszka mu wygolili )stwierdzil ze ma guzy na jelitach i ze to prawdopodobnie rak :-[ wygolili mu lapka zeby zalozyc wenflon i podac kroplowke i jakies lekarstwa. Potem wrocil do domu i mama mowila ze jakby sie poprawilo ale codziennie musi jezdzic na kroplowki, ale w piatek bylo bardzo zle bo mial juz goraczke i mama wieczorem znowu pojechala do kliniki. zostawili go tam na noc a jak mama rano zadzwonila to powiedzieli zeby lepiej go juz nie meczyc i uspac bo jest bardzo zle :-[ to bya najgorsza decyzja mojego i maminego zycia ale tak bylo lepiej, przynajmniej sie nie meczyl. Wiem ze ktos kto nie ma zwierzaka tego niezrozumie i nawet niech nie probuje, ale niezycze nawet najwiekszemu wrogowi przezycia czegos takiego !!Dla mnie to dodatkowo bylo trudne bo niebylam w domu i nie moglam byc ani z mama ani z kotem :-[
Niemam na nic ochoty dzisial juz jest lepiej ale od piatku bylam zalamana.Okropne ze w przeciagu zaledwie kilku dni tak sie wszystko moze zmienic Wiem jedno ja chyba juz niebede miala w swoim domu zwierzakow bo to jest okropne jak sie je traci :-[
Dobrze ze dzidzi nic nie jest i daje o sobie ciagle znac bo jak placze albo jestem zmartwiona to kopie jak oszalala. Wogole od tamtego poniedzialku strasznie goni mi po brzuchu i to juz nie tylko takie smyrniecia tylko porzadne kuksance.
Kallusia współczuję Ja sobie też nie wyobrażam śmierci mojej suńki, bo jest jak członek rodzina, jak taka moja zastępcza córcia, która była dla mnie wsparciem i pociechą gdy nie mogłam zajść w ciążę.
Pomyśl jednak tak że Twój kotek biega teraz za tęczowym mostem, na pięknych łąkach i jest mu juz dobrze, juz nie cierpi
Ja też mam dziś podły humor mimo pięknej pogody, tak jak napisałam w wątku "badania" nie wyszły mi ciekawe wyniki krzywej cukrowej
Dzieki Nadus. Mam jeszcze 3 kotki ale boimy sie teraz jak one zareaguja.Mam nadzieje ze jakos sie tez pozbieraja!!W czwartek jade do domu wiec zobacze sie z mama( dla niej to bylo najgorsze bo byla sama )
A o badania sie nie przejmuj tylko powtorz sobie! ja jak mocz robila to mi wyszly jakies bakterie ale okazalo sie ze to tylko cos w tym puzdereczku bylo powtorzylam i bylo dobrze !!