aniawa
Fanka BB :)
Mój może nie ma zbyt ubogiego jadłospisu, bo próbuje niemal wszystkiego, ale... Po pierwsze nie lubi chleba, więc wszelkie kanapki odpadają. Po drugie wydaje mi się, że wysypało go po nabiale (zjadł go dość dużo w krótkim czasie), bo więc od dwóch tygodni nie dostaje niczego poza mlekiem modyfikowanym i kaszkami (zero serków, zwykłego mleka, itp.). Poza tym pastą rybną pluł dalej niż widział. Oprócz tego co już wymieniłam w rachubę wchodzi jeszcze jajecznica i parówki :-( W efekcie najczęściej jada swoje kaszki (w tym mannę, owsiankę). Na obiad mu gotowaliśmy, ale że moja teściowa jest z tych ambitnych (wszystko ma być zdrowe, bez przypraw, ugotowane), to młody odmówił współpracy. Warzywa jeszcze ruszy, ale gotowanego mięsa- nie ma szans. W związku z tym z powrotem zaczęłam mu kupować słoiczki :-( Wolę żeby zjadł słoik niż nie jadł niczego, albo wiecznie ziemniaki z kefirem (nic innego u niej nie chciał jeść).
i przez to mam problem. Ciagle tylko mysle, co na obiad ugotowac, zeby i mlody zjadl. A ze do domu nigdy wlasciwie nie docieram przed piata to i czasu malo na gotowanie.

Gotowałam jak siedziałam w domu a teraz nawet zupy nie chce mi się zrobić. Dlatego też w domu już jakiś czas temu słoiczki wróciły do łask. Na moje szczęście Wojtkowi wszystko jedno czy to zrobione przeze mnie czy słoikowe. Wydaje mi się, że nawet woli słoiki. Poza tym z obiadami a nawet owocami każdorazowo był(jest) problem przy zębach. Wtedy najchętniej wszystko jadłby zmiskowane. No i wydaje mi się, że więcej w niego wcisnę dając mu słoik niż bawiąc się w krojenie obiadu. Jedynie z ogórkami kiszonymi nie ma problemu. Mógłby je jeść w każdych ilościach