Hej dziewczyny zakladam ten watek ,
nie aby wychwalac karmienie piersia czy negowac wartosc butelki.
Po prostu chcialabym opowiedziec Wam moja historie karmienia piersia... podzielic sie informacjami ,doswiadczeniami, wymienic odczuciami.
Chcialabym abysmy sie wspieraly w czasie kryzysow laktacyjnych ....lub kiedy nasze malenstwa beda wisiec na cycu calymi dniami.
Generalnie zamierzam gledzic na temat cyckowania

))))))))))))
Zawsze chcialam karmic piersia a kiedy rodzilam Jacka trend i napor byl ogromny wlasnie na karmienie piersia.
Uleglam tej nagonce ,ale tez nie zalowalam nigdy. Jedynie co uwazam ze bylo zle to ze nikt mi nie powiedzial ze jak sie nie uda to butla nie bedzie az takim wielkim zlem.
Zaczelam karmic i wszystko wydawalo sie isc pieknie, az do dnia kiedy moje dziecko skonczylo 3 miesiace.
Dopadl nas kryzys laktacyjny.
Dziecko w tym okresie rosnie szybciej i potrzebuje wiecej pokarmu a moje piersi nie nadazyly z produkcja... Jacek krzyczal caly dzien a kiedy dostawialam go do piersi pociagnal kilka razu i wrzeszczal.
Panika ze cos jest nie tak i wyladowalismy u pediatry. Zostal zbadany ...wszystko ok wiec lekarz zasugerowal zebym go przystawila do piersi i schemat sie powtorzyl ,wiec possal chwilke i placz....
Lekarz zasugerowal zebym wrocila do domu i odciagnela pokarm i sprawdzila ile go mam.
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu z jednej pierci odciagnelam 10ml a z drugiej nic.....zupelna klapa.
Dostalam mleko w proszku dla Jacka i pamietam jak plakalam dajac mu je .....tak bardzo chcialam karmic piersia.
Ale udalo

))) sie co prawda kosztowalo mnie to tydzien walki

)))ale karmilismy sie do 8 miesiaca.
Ciekawa jestem jakie sa historie mam ktore kolejny raz oczekuja na dzidziusia....
Mysle ze mozemy byc wsparciem dla mam oczekujacych pierwszego dziecka i chcacych karmic piersia

))))))))))))