Widzę, że nie jestem sama z problemem. Z tym, że u nas córcia je z prawej. Ale to raczej nie jej, tylko moja wina, bo jej było wszystko jedno, z której je, aby leciało. Ale w pewnym momencie nie wiem dlaczego przestałam karmić na zmianę (czyli prawa, lewa, prawa, lewa) tylko zaczęłam sprawdzać, gdzie więcej pokarmu (która pierś cięższa) i karmiłam właśnie z tej. No i tak doszłysmy do etapu, że w prawej jest pokarm i córcia je a w lewej mam tyle, że mogę w ogóle nie karmić i nic się nie dzieje. Planowałam się wybrać do jakiejś położnej laktacyjnej, ale nie wiem, czy to nie za późno, bo mała ma już prawie 7 miesięcy. Acha, dodam, że różnia w wielkości jest znaczna i mam wrażenie, że jak chodzę w staniku i bluzce w ciągu dnia, to jak przeglądam się w lusterku, to różnicę widać.
I jeszcze jedno. Próbuję córkę przystawiać do lewej piersi, ale kończy się to może nie płaczem, ale nerwami, więc na głodniaka nie przystawiam. Daję się najeść trochę z prawej (ale nie do końca) i przystawiam do lewej. Może chociaż troszkę się wyrówna. Żeby tylko po zakończeniu karmienia nie było takiej różnicy.