reklama

Karmienie

Ja dziś zjadłam bułke z pasztetową i małego wysypało :/
Mi położna powiedziała, ze na pobudzenie laktacji pić 3raz dziennie herbatki mlekopędne, 2razy dziennie po szklance karmi odgazowane a i pić na zmiane, aby organizm się uodparnia na to wszystko.
No i najlepiej po każdym karmieniu laktatorem pobudzać po 7 -5 -3 min z kazdej piersi na przemian nawet jak nic nie leci to pompować.

Josie - po 20 minutach to się jeszcze w żołądka nie strawiło a co dopiero wchłonąć przez jelita i przefiltrować przez nerki i dopiero pójść w cycki...
Mi dwie położne powiedziały, ze alergeny właśnie do mleka matki trafiają po 20min, ale pewnie każdy ma inne zdanie.

A i wszędzie piszą, ze można młodą fasolkę szparagową, a działa tak samo jak kalafior czy brokuła cieżko strawnie.
 
Ostatnia edycja:
reklama
dziewczyny ja wiem,że karmienie piersią jest dla dziecka najlepsze i żadne mm tego nie zastąpi,ale moim zdaniem równie ważna jest spokojna i zadowolona mama...a wy jesteście sfrustrowane i nieszczęśliwe...może warto rozważyć karmienie mm...tylko nie bijcie mnie za to!!!

Ja się zgadzam, że nie nic na siłę, sama karmiłam Kornelka cyckiem i sztucznym od 3 t.ż., kiedy przestał przybierać na wadze. A teraz przy Julku już trzy razy miałam kryzys i prawie wysyłałam M. do sklepu po mleko. Tylko że on twardo "walczy" o naturalne karmienie. Przygotowuje mi posiłki, kupuje różne rarytasy, dba o mój spokój, bardzo mu na tym zależy. Ja też chcę karmić swoim mlekiem, ale nie mam aż takiej motywacji jak on i momentami prawie się poddałam. Na szczęście młody coraz ładniej je i przybiera ile trzeba, a to jest dla mnie najważniejsze.

W ogóle myślę, że mówienie iż karmienie piersią to radość i wygoda jest totalną bzdurą! Wg mnie to duże poświęcenie i wyrzeczenia. Ciągła niepewność, czy dziecko się najada, bolesne cycki, ograniczenia co do swobodnych eskapad i diety, maltretowanie cycków laktatorem ... niech mi nikt nie mówi, że to taka piękna sprawa :sorry2:


Rysica a jaki dżem jadłaś? Mój miał podobne akcje po śliwkowym, nie wolno jeść przetworów z owoców pestkowych ani z truskawek, najlepiej dżem agrestowy albo porzeczkowy, ewentualnie brzoskwiniowy (u nas po brzoskwiniowym ok).

Monika mieliśmy podobny kryzys przedwczoraj (młody ma 3 tyg.), Julek od dwóch dni je około 30 minut (wczesniej jadł po 10-15) i muszę mu dawać z obu piersi. Raz go dokarmiłam ściągniętym, ale już wczoraj i dzisiaj było ok. Po prostu dziecko ma skok rozwojowy i chce więcej jeść, a cycki muszą mieć chwilę żeby zaskoczyć z produkcją :)


U nas fasolka szparagowa przetestowana i jest ok :)
 
Ostatnia edycja:
u mnie fasolka ok, kalafior równiez ok. zreszta na razie wszystko za wyjątkiem ostrego curry przeszło :)

Ale moja nie ma problemów z purkaniem - i po fasolce czy tez kalafiorze po prostu więcej bączków puszcza. Dzis zjadłam risotto z miesem mielonym pieczarkami, marchewką i jajem. Na kolacje grillowana karkówka, cukinia, pomidor z cebulką i pieczrki + piwo na pobudzenie laktacji.

Wychodzi na to ze niunia ma żołądek po nas.... czyli kiełbasa z ogórkiem przepita kefirem jej nie zaszkodzi. I oby tak dalej....

A na serio - nie jem smazonego, ukochanego bobu. Desperados też musi zaczekac, krewetki po tajsku prawie snia mi się po nocach, nie wspominając o wietnamskiej ostrej zupie rybnej z ananasem..... ehhhh a niby karmienie cycem ma pogłebic więź między nami.....

Iwon - fasolka szparagowa była przetestowana u mnie w 1 dobie zycia malej - w szpitalu na obiad. Dla ciekawostki dodam że w 2 podano nam ryż z truskawkami :)
 
DO DZIEWCZYN MAJĄCYCH DOŚWIADCZENIE W KARMIENIU PIERSIĄ:
Już nie wiem jak pomóc Monisi, ewidentnie dzisiaj cały dzień co usnęła to się po kilkunastu minutach czy pół godzinie budziła, i kwękała, podkurczała nóżki, spinała się i po masowaniu brzuszka i przyginaniu nóżek robiła "kawałek" kupki... I tak cały dzień po trochu. Wczoraj położna kazała mi odstawić nabiał, ale ja wczoraj i dziś nie jadłam nabiału, a Monika o ile rano te kupki były ładne, to wieczorna była mega luźna (taka jak wyszła położnej) i już nie wiem od czego to i co ja mam jeść a czego nie i jak jej pomóc :( Teraz po wieczornej kąpieli w końcu ię porządnie ale na rzadko wykupkała i śpi już od ponad godziny.

Rysica a nie zjadłaś czegoś co potencjalnie może zawierać np serwatkę albo mleko w proszku itp.???

ja wczoraj zrobiłam test i zjadłam biszkopty, które własnie serwatkę mają, no i mały dostał kolki :/
 
Ja się zgadzam, że nie nic na siłę, sama karmiłam Kornelka cyckiem i sztucznym od 3 t.ż., kiedy przestał przybierać na wadze. A teraz przy Julku już trzy razy miałam kryzys i prawie wysyłałam M. do sklepu po mleko. Tylko że on twardo "walczy" o naturalne karmienie. Przygotowuje mi posiłki, kupuje różne rarytasy, dba o mój spokój, bardzo mu na tym zależy. Ja też chcę karmić swoim mlekiem, ale nie mam aż takiej motywacji jak on i momentami prawie się poddałam. Na szczęście młody coraz ładniej je i przybiera ile trzeba, a to jest dla mnie najważniejsze.

W ogóle myślę, że mówienie iż karmienie piersią to radość i wygoda jest totalną bzdurą! Wg mnie to duże poświęcenie i wyrzeczenia. Ciągła niepewność, czy dziecko się najada, bolesne cycki, ograniczenia co do swobodnych eskapad i diety, maltretowanie cycków laktatorem ... niech mi nikt nie mówi, że to taka piękna sprawa :sorry2:


Rysica a jaki dżem jadłaś? Mój miał podobne akcje po śliwkowym, nie wolno jeść przetworów z owoców pestkowych ani z truskawek, najlepiej dżem agrestowy albo porzeczkowy, ewentualnie brzoskwiniowy (u nas po brzoskwiniowym ok).

Monika mieliśmy podobny kryzys przedwczoraj (młody ma 3 tyg.), Julek od dwóch dni je około 30 minut (wczesniej jadł po 10-15) i muszę mu dawać z obu piersi. Raz go dokarmiłam ściągniętym, ale już wczoraj i dzisiaj było ok. Po prostu dziecko ma skok rozwojowy i chce więcej jeść, a cycki muszą mieć chwilę żeby zaskoczyć z produkcją :)


U nas fasolka szparagowa przetestowana i jest ok :)

Jadłam dżem truskawkowy, ale w szpitalu nam codziennie dawali albo dżem truskawkowy albo morelowy, ale takie w "jednorazowych plastikowych opakowaniach", bez "grudek" tylko taki mus... Nie wiem na co to ma wpływ? Poszukam tych morelowych gdzieś, bo pyszne były ;]

a co do karmienia piersią - z Szymkiem bardzo mnie brodawki bolały i mleka miałam bardzo mało, i w ogóle strasznie załamywało mnie wieczne ściąganie laktatorem i dokarmienie ...
Teraz daję cyca wszędzie (na placu zabaw też karmiłam już) i nic mnie nie boli i nie muszę laktatora używać w ogóle....

Rysica a nie zjadłaś czegoś co potencjalnie może zawierać np serwatkę albo mleko w proszku itp.???

ja wczoraj zrobiłam test i zjadłam biszkopty, które własnie serwatkę mają, no i mały dostał kolki :/

hmmmm, w sumie nic... Chyba, że krówki te takie cukierki... Ale one mi nie wyglądały podejrzanie...
 
A my mamy kryzys. Po karmieniu kiedyś Boro odpływał w ciąhgu 15min. Teraz 1,5 godziny trzeba go nosić, bawić, bujać, głaskać...koszmar! Zwłąszcza w nocy, gdy człowiek czuje się jak zombie.
I kupy nie było od wczoraj..Za to wczoraj było z 5.

Coś mam podejrzenia, że MM zaczyna mu przeszkadzać. Muszę się Wam przyznać, że wcześniej nie wiedziałam o zasadzie MM przechowuj godzinę - resztę wylej. Młody bywało że dostawał mleko przygotowane z 4h wcześniej, które stało w temp pokojowej. I gdy nie zwracaliśmy uwagi na ten czas przydatności - wszystko grało. Teraz skrupulatnie 60min i wylewamy resztki - i jest jazz. Nie wiem, może sobie wkręcam :(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry