Tak szczerze mowiac to sama nie wiem czemu ja sie az tak balam.....mama od zawsze pokazywala, ze ma w domu najwiecej do gadania i jak sie obrazala to na calego, ze caly dom to odczowal. Cale szczescie byl przy mnie tato, ktory mnie przytulil i powiedzial, ze bedzie dobrze.......najgorsze jednak jest to, ze mama caly czas powtarza, ze ide do sojego Tomka na łaske bo on ma wszystko a ja nic i ze za pare lat zobacze jak on mi to wypomni......( zreszta caly czas opowiada, ze ona wie, ze bedzie mi zle i, ze teraz robie wszystko z przymusu bo jest dziecko ) To przykre sluchac czegos takiego a najgorsze jest to , ze wchodzi w glowe bardzo mocno i zaczynam o tym intensywnie myslec niepotrzebnie....no ale taka jest juz moja mama. Niedlugo sie wyprowadzam wiec nie bede musiala tego sluchac 