chciałabym poruszyć dyskusje tj. w temacie, nie chodzi mi o bicie dziecka pachem za kare tylko o klapsa! czy uwazacie ze to jest metoda? przyznam sie szczerze jeszcze mi sie nie zdarzylo dac klapsa bo moje dziecko jes malutkie ale czasem mam ochote i to wielka bo potrafi robic celowo na zlosc... jak jest u was? czy klaps jest w formie kary?? ja mysle ze klapsy niczemu nie sluza a wy stosujecie male klapsy czy nie??
Witam! Cieszę się, widząc, że większość wypowiadających się osób zdecydowanie jest przeciw stosowaniu tego rodzaju kar cielesnych w wychowaniu dzieci.

Postanowiłam udzielić się i pokazać ten problem od psychologicznej i pedagogicznej strony.
Temat klapsów w wychowaniu dziecka od zawsze wzbudza wiele kontrowersji. Często słyszy się opinie, że cała ta afera wobec bicia dzieci to tylko wiele hałasu o nic. Ludzie twierdzą: „Byłem bity i wyrosłem na porządnego człowieka.” Albo „tyłek to nie szklanka.” Jednak przemoc wobec dzieci, nawet ta „łagodna” - jak właśnie klapsy, czy też poniżanie i deprecjonowanie dziecka – nigdy nie przynosi dobrych skutków.
Rodzice nie są świadomi, jakie są konsekwencje stosowania tego środka wychowawczego – o ile można go tak nazwać. Nawet lekkie uderzenie pokazuje dziecku fizyczną i psychiczną dominacje dorosłego. Dziecko, które jest bite:
1) uczy się przemocy,
2) uczy się, że przemoc jest to skuteczny sposób otrzymywania tego co chcemy,
2) doświadcza, że kto silniejszy, kto stosuje przemoc – ten ma rację.
Trzeba postawić się na miejscu dziecka, zobaczyć w jakiej paradoksalnej sytuacji jest stawiane, kiedy od strony najbliższych mu osób – rodziców, opiekunów - doznaje bólu; kiedy najbliżsi są źródłem strachu i upokorzenia.
Dodatkowo u dzieci karanych w ten sposób zachwianiu ulega pewność siebie, tracą one przekonanie, że są kochane. To wszystko przekłada się na destrukcję obrazu samego siebie, powoduje burzenie pozytywnej oceny („Jestem bity, to znaczy, że mnie nie kochają, bo na to nie zasługuję, bo jestem niedobry, gorszy, zły.”). Takie dzieci wyrastają na nielubiących własnego „ja”, niewierzących we własne możliwości i nie szanujących siebie dorosłych. Warto zauważyć, że jeśli dzieci doświadczają bólu to rodzi się w nich chęć rewanżu i oddają potem słabszym w najbliższej sytuacji, albo oddadzą w przyszłości, kiedy już będą mogły sobie na to pozwolić, np. jako rodzice.
Dodatkowo dzieci uderzane za karę uczą się paradoksów w relacjach z innymi i uznają nielogiczne zachowania tj. „Krzywdzę Cię dla Twojego dobra”. Jak widać metoda ta ma same minusy, często dzieci w późniejszych latach mają też problemy natury psychicznej – lęki, brak poczucia bezpieczeństwa, depresja, zachowania ryzykowne np. wagarowanie, uzależnienia, zachowania antyspołeczne.
Uważam, że jest mnóstwo innych możliwości ukarania dziecka za niepożądane zachowanie. Wiem, słysząc słowo „kara” większości osób kojarzy się ono z karami fizycznymi, a przecież jest wiele innych metod. Chociażby jedna z Pań wyżej wspomniała o znanej metodzie Super Niani, która się nazywa „karny jeżyk”. Ta metoda jest skuteczna, o ile jesteśmy wobec dziecka konsekwentni – zanosimy je na to odpowiednie miejsce chociażby i sto razy aż dziecko zrozumie, że nie odpuścimy. Pamiętajmy, że zawsze najpierw dziecko musi dostać ostrzeżenie i musi wiedzieć za co dokładnie jest ta kara. Najważniejsza jest w tym przypadku konsekwencja.
Na koniec chciałabym polecić każdemu rodzicowi, który ma dzieci (albo planuje je mieć) bardzo znaną i ciekawą książkę autorstwa Thomasa Gordona pt. „Wychowanie bez porażek (w praktyce).” Nawiązuję do tego dzieła przy tym temacie, ponieważ autor pokazuje nam jak postępować z dzieckiem w sytuacjach, kiedy ono zachowuje się w sposób niepożądany dla rodzica w danym momencie. Jak z nim rozmawiać, posługując się komunikatem „ja”, żeby dziecko zrozumiało i zaprzestało określonego zachowania, ale jednocześnie nie uderzać w jego poczucie wartości, mówiąc np. „Jesteś nieznośny.” Przedstawia nam również metodę aktywnego słuchania, dzięki czemu nawiążemy dużo lepszy kontakt z dzieckiem i nie będzie się bało nam mówić o tym, co się wydarzyło, co jest dla niego ważne, czego się boi. A to pozwoli nam dziecko zrozumieć i uniknąć niepotrzebnych konfliktów. Gordon opisuje mnóstwo sytuacji z życia codziennego, o których opowiadali mu rodzice uczestniczący w kursie „Wychowania bez porażek”, co pozwala nam poszerzyć nasz repertuar zachowań wobec dziecka. Co ciekawe, ta metoda działa również u niemowlaków i małych dzieci, które jeszcze dokładnie nie rozumieją naszych słów. Dlatego polecam ją każdemu rodzicowi! Jest łatwo dostępna.
