reklama

Kochani Tatusiowie

Mąż zabrał mnie wczoraj do kina :-) stukneło nam wczoraj 8 lat odkąd sie pierwszy raz spotkaliśmy, ach....
byliśmy na filmie "Miłośc w czasach zarazy" wg powieści Marqueza - polecam i film i ksiązkę, chociaż Marquez pisze dośc specyficznie...
no i dobrze jest czasem mieszkać z rodzicami - mozna sobie wyskoczyc to tu to tam :-)

No to cudnie rosmerta:tak::tak:

A co do mieszkania z rodzicami to mam nieco odmienne zdanie....u mnie mimo wszystko moja mama nie zostaje chętnie z małym...chyba z zazdrości...że my wychodzimy, a ona nie...wiec nie chce zostawać, albo robi taką minę, że szkoda mi Filipa z nia zostawić..
 
reklama
u nas na szczęście jest odwrotnie - moja mama wręcz wypycha nas, bysmy gdzies poszli wieczorkami, jak połozymy małego :-) mleczko tez mu przygotuje jak potrzeba, a ostatnio maluch sie budzi juz przed północą, głodomorek jeden:-D
mi jest głupio czasem prosic ja kolejny raz by przypilnowała malucha, ale nigdy nie robi problemu, no chyba, że juz mają coś z tatą zaplanowane
 
Rosmerta chciałam się wybrać na ten film i skoro polecasz, to wybiorę się na pewno :-)

My nie mieszkamy z rodzicami i dla nas to najlepsze rozwiązanie. Kiedyś, zaraz po ślubie mieszkaliśmy z nimi 2 miesiące i wystraczy. Jednak to jest inne pokolenie, mające swoje przyzwyczajenia i humory;-)
Teściowa bardzo chętnie zostaje z Małgosią, ale my niechętnie chcemy ją u niej zostawiać. Po takiej wizycie zawsze są komentarze odnośnie wychowania Małgosi. teściowa najchętniej przeforsowałaby swoją wizję:wściekła/y:
Ogólnie jednak teściowie to fajni ludzie, bardzo uczynni i muszę przyznać, że starają nam się pomóc - szczególnie teraz gdy drugie maleństwo w drodze. Finansowo dajemy sobie radę, ale brakuje czasu na załatwienie wielu spraw, jak chociażby zrobienie większych zakupów (kiedy Tomek jest w delegacji) :tak:
 
:-)oczywiscie, że mieszkanie z rodzicami ma swoje plusy i minusy, ale u nas nie jest najgorzej, mamy wydzielone swoje"terytorium" na pietrze (sypialnia i salon, z małym korytarzykiem) więc nie narzekamy na brak intymności:-) kuchnie mamy wspólna, gotuje moja mama, my dokładamy sie finansowo. Mama zreszta opiekuje się Hubciem jak jestesmy w pracy, wiec nie ma problemu z przewozeniem malucha, no i mama jest chętna do pomocy baaardzo, wiec czy jakies zakupy czy wieczorny wypad do znajomych - nie ma problemu:-)
czasem jednak bywają dni, gdy marzę by mieszkać na swoim, ale nie dlaibysmy rady finansowo, no i stad mamy z męzem 2 minuty drogi do pracy, czyli odchodzą wszelkie dojazdy i marnowanie czasu na nie, no i dom jest duzy i duuuży ogród, więc dla malucha super miejsce, no i przy samym lesie...
 
:-)oczywiscie, że mieszkanie z rodzicami ma swoje plusy i minusy, ale u nas nie jest najgorzej, mamy wydzielone swoje"terytorium" na pietrze (sypialnia i salon, z małym korytarzykiem) więc nie narzekamy na brak intymności:-) kuchnie mamy wspólna, gotuje moja mama, my dokładamy sie finansowo. Mama zreszta opiekuje się Hubciem jak jestesmy w pracy, wiec nie ma problemu z przewozeniem malucha, no i mama jest chętna do pomocy baaardzo, wiec czy jakies zakupy czy wieczorny wypad do znajomych - nie ma problemu:-)
czasem jednak bywają dni, gdy marzę by mieszkać na swoim, ale nie dlaibysmy rady finansowo, no i stad mamy z męzem 2 minuty drogi do pracy, czyli odchodzą wszelkie dojazdy i marnowanie czasu na nie, no i dom jest duzy i duuuży ogród, więc dla malucha super miejsce, no i przy samym lesie...
My mieszkamy z rodzicami mojego męza, tez mamy swój kącik na piętrze na dole wspólna kuchnia, nie narzekam bo finansowo nam łatwiej i tesciowa czasem zostanie z Zosia jak chce wyskoczyc na miasto, gotujemy wspolnie lub na zmianę więc tez jest lżej, ale to ich dom i czasami chciałabym zrobić coś po swojemu a nie mogę poprostu nie chce im sie wtrącać np do wystroju, chciałabym miec porządek w kuchni w pułkach ...tu tego nie ma i czasem mnie to wkurza ze nie mogę czegoś znaleźć. Dlatego więc niedługo juz sie wyprowadzamy :tak:

A co do ksiązki " Milosc w czasach zarazy" to bardzo mi się podobała więc może sie na film wybiorę jak mówisz że fajny. Ale najbardzoej mi sie podobała ksiązka pt." 100 lat samotności" tegoż autora czytałam ja juz 2 razy i chyba przeczytac jeszcze raz :)
 
Rosmerta w Waszej sytuacji to rzeczywiście inaczej wygląda :-)
Fajnie, że macie z kim zostawić Hubcia. Ja niestety, gdyby nie ciąża musiałabym wrócić do pracy i pomyśleć o jakiejś opiekunce. :-( Chociaz nie wyobrażam sobie, aby zostawić Małgosię z kimś obcym :-(
Niestey ten problem trzeba będzie rozwiązać za rok, kiedy skończy się okres urlopu macierzyńskiego na maleństwo :-(
 
to ja mam chyba najeopiej. bo nie mieszkam z tesciami ani rodzicami, ale za to tesciowie mieszkaja dwa domy obok:tak: i z zostawieniem malej, albo z tym zeby oni wpadli jak my chcemy gdzies wyskoczyc nie ma zadnego problemu.


problem jest tylko z tym z nie bardzo dobrze ostanio nam sie uklada wiec nie korzystamy z mozliwosci:dry:

Mysiu, kochana, baaardzo sie ciesze ze u was wszystko tak ladnie sie ulozylo. moze to twoje ukonczenie studiow tak rozluzniajaco na was podzialalo:tak: oby tak dalej!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry